Idealny strzał

– Halo! – Odezwała się po ósmym sygnale. Bardzo niechętnie, nawet z tonem arogancji. Wiedziała przecież, że dzwoni ON. Ale on, na szczęście, przywykł do tego typu jej wyniosłości. – No, słucham, co jest?!

– Cześć! – Jak tylko potrafił miękko odpowiedział. – Dzień dobry! – powtórzył przywitanie. –Przepraszam, jeśli obudziłem…

– Nie obudziłeś. Wstawałam właśnie do pracy. – Przerwała mu. – Czego chcesz?13226707_473303912866673_7114468700248177018_n

– Porozmawiać.

– Nie masz dość? Dawno już wszystko przedyskutowaliśmy i podjęliśmy decyzję. Czego ty jeszcze chcesz?

– Mam jeszcze jedno pytanie. Jest dla mnie bardzo ważne.

– Wszystkie ważne pytania przerobiliśmy. I mam już dość!

– Ono jest naprawdę ważne.

– Co takiego? Czego nie pojąłeś? Dwa miesiące minęły, a ty wciąż jeszcze czegoś nie kumasz, albo nie chcesz. Jestem już zmęczona, rozumiesz?

– Nie nakręcaj się, proszę. – Starał się zachowywać spokój, z trudem powstrzymując emocje. Bezsenne noce najwidoczniej pozbawiły go wielu sił. – To naprawdę ważne pytanie.

– No to nie dzwoń do mnie. Po prostu nie dzwoń i nie dręcz mnie! Tłumaczyłam ci milion razy, wyjaśniałam, przekonałam, że wszystko minęło. Nasze uczucie minęło, umarło, nie szukaj go tu więcej!

– Nie szukam. Ja nie w jego sprawie, nie martw się. Wszystkiego mam tylko jedno pytanie. Ważne, zrozum. Nagle pojąłem, że ono naprawdę jest ważne.

– Co pojąłeś? Znów jesteś naćpany, czy co? – Jej przypuszczenie było błędne, doskonale o tym wiedziała, chciała tylko wbić szpileczkę – całkiem naćpany? Dość z wydzwanianiem do mnie, bezwolny narkomanie. Dość!

– Nie daję sobie w żyłę. Już od dłuższego czasu. To nie pomaga i nie ma sensu. Nie krzycz, dawno przecież nie dzwoniłem. To już miesiąc. Po prostu pojawiło się u mnie pytanie…

– Co za pytanie? Nie było i nagle się pojawiło? Przez cały miesiąc nad nim myślałeś i postanowiłeś wreszcie zadzwonić?

– Nie trywializuj. Chociaż tak, masz rację. Nie było i nagle się pojawiło. Wcześniej nie była dla niego pora. A teraz jest w sam raz.

– Chyba padło ci coś na mózg. Przestań! Czy ty w ogóle siebie słyszysz, jak bzdurzysz?

– Nie bzdurzę. Powtarzam: wszystkiego jedno pytanie! Ważne.

– Słuchaj, nudzi mnie ta rozmowa. Spóźnię się do pracy. Porozmawiamy gdy dotrzeźwiejesz.

– Jeszcze raz ci powtarzam, nie ćpam już. Uspokój się! – Westchnął.

Było jasne, że zadzwonił nie w porę. Nie powinien był tego robić teraz, z samego rana. Ale nic na to nie poradzi: czas na na zadanie pytania nadszedł właśnie teraz. Pozostało mu tylko pozwolić się jej wygadać, niech nakrzyczy się do woli, upuści pary. Wcześniej, gdy byli jeszcze razem, nie zapanowałby nad sobą. Nawet nie próbowałby zapanować i jedyne, co czyniłby – to nakrzyczałby w odpowiedzi, albo, co gorsza i jeszcze coś więcej nasmolił. Jak zawsze natarczywie, jak zawsze – ostro. Każda ich kłótnia, nawet ta najmniejsza, zawsze obracała się w rywalizację, kto silniej zalezie za skórę drugiemu, kto bardziej wyprowadzi z nerwów przeciwnika… Tak, przeciwnika. W takich chwilach zapominali kim są dla siebie i zawsze stawali się przeciwnikami.

Kochali się także nerwowo, szorstko, ostro. Z chciwości każde spijało emocję z drugiego do cna. Wiedzieli, że czynią sobie nawzajem ból, i czynili go z przyjemnością. Histerii w ich związku było zawsze więcej niż samej miłości, a może właśnie i na tym polegała ich miłość: na życiu w ciągłej histerii, w nerwach? Nie potrafili inaczej się kochać. Nie chcieli.

Jakiegoś specjalnego powodu dla histeryzowania nie potrzebowali. Oni sami i ich własne relacje były dla siebie najlepszym powodem. Wzajemne oskarżenia, obrażania, krzyki, łzy, ból, krew, znowu krzyki, słone od krwi wargi, rozerwana odzież, wbijające się w plecy paznokcie, okrzyki radości i rozkosz. Zasmakowawszy pewnego razu tak dziko histerycznej żądzy, nie chcieli potem niczego innego. Nie potrzebowali. Zwyczajna miłość była dla nich zbyt nudna. Żyć bez skandalu nie umieli. Dzień po dniu zwiększali dawkę doznań, aż w końcu osiągnęli ekstremum. Nie poradzili sobie z konsekwencjami, spłonęli w płomieniach swej pasji i dziwnej miłości. Teraz nie miał już sił. Przez tygodnie zalizywał rany żyjąc w strasznych męczarniach. Zerwane uczucie wygłodniałe utraconej miłości przejadało mu duszę. Wiedział, że jeśli jeszcze kiedyś będą razem – to nie na długo, ale i tak nie mógł bez niej żyć. Starał się, szukał sobie innego wampira ale równego siłą nie znalazł. A z nią nie mógł schlastać się w namiętnej walce; ostatnią bitwę wygrała ona.

Czuł, że teraz ona także z radością korzysta z okazji do spijania resztek jego duszy. Jego telefon rozbudził w niej uśpiony głód, więc krzyknęła, próbując sprowokować go do walki, żądna kolejnych emocji. W jej wnętrzu nic nie zgasło, czekała na to, czekała na niego i nadal czeka. Ale sił u niego zostało tylko  na jedno ostatnie pytanie, na jeden ostatni wystrzał.

– No to o co chciałeś zapytać? Tylko szybko, bo spóźnię się przez ciebie do roboty. – Nie spieszył się. Wytrzymał pauzę, wiedział, że nie musi się spieszyć. – I czego milczysz? – zaczęła się denerwować – no, gadaj!

– Czy jesteś szczęśliwa? – Powoli wydechnąwszy pociągnął za spust.

Zamilkła. Usłyszał, jak często i nerwowo bierze oddech, niemal czuł jak mocno ścisnęła telefon próbując go zniszczyć. Świetnie ją taką zapamiętał, a teraz nawet nie musiał jej sobie wyobrażać, on po prostu ją widział jakby stała obok. Dzikie pragnienie w oczach zabijania wszystkiego co żyje, cienki pasek nerwowo zaciśniętych warg, pulsująca tętnica na delikatnej szyi… i niemoc.

– Co takiego? – Z zakłopotaniem wcisnęła w słuchawkę odpowiedź zabijając ciszę – Nie rozumiem.

– Czy jesteś szczęśliwa? – Cedził powoli słowa korzystając z jej agonii – Po tym wszystkim, co było, po tym, co zrobiłaś, jesteś teraz szczęśliwa?

– Po co ci to? Czy to ważne? A w ogóle, to nie twoja sprawa! – Próbowała odgryźć się, ale było już za późno, aby odstrzelić w rewanżu

– Tak, ważne! Po prostu odpowiedz: tak lub nie? – Świetnie znał poprawną odpowiedź, ale chciał usłyszeć ją od niej. Nieważne, czy skłamie teraz, czy powie prawdę, będzie to ostatni strzał w ich związku i chciał, żeby oddała go sama. – Od tego wiele zależy… Więc jesteś szczęśliwa? Muszę wiedzieć, bo jeśli jesteś, to i ja nie będę trzymał w sobie żadnych uraz ani gniewu. Znaczy się, wszystko było prawidłowo i w imię twego szczęścia. Więc, jesteś?

– Tak. – Powiedziała ledwo słyszalnym głosem.

– Nie słyszę! Powtórz proszę.

– Tak, jestem szczęśliwa! – Krzyknęła do telefonu nie powstrzymując łez – słyszałeś? Jestem szczęśliwa!

– To cudownie! To znaczy że nasz związek miał sens. Więc i ja jestem szczęśliwy. Bye!

Nacisnął przycisk końca połączenia i niedbale rzucił telefon na stół. Skłamała, wiedział o tym. Ale nawet gdyby powiedziała prawdę i tak przegrałaby. Jednym jedynym pytaniem wykradł od niej smak dawnego zwycięstwa, pozbawionego resztek przyjemności.

Ona nie może żyć bez niego i szybko wróci. Wróci, aby się zemścić, więc będą znów szczęśliwi. Połamani, opustoszeni, może nawet pokaleczeni swą histeryczną pasją, ale boleśnie szczęśliwi.

Idealny strzał.

Lista Krótkich opowiadań o miłości

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *