Odwiedziny Kasi

– Cześć! No co stoisz w drzwiach? Chodź, skoro przyszłaś… – otworzył na oścież drzwi z pokłonem do ziemi czyniąc gest zaproszenia. – Dzięki, że zdecydowałaś się ofiarować mi krztynkę swego cennego czasu, Kasiu… 10599563_879278778805150_3979262836883747676_n

Nie kazała na siebie czekać. Wstąpiła z gracją i powoli, ostrożnie obeszła cały pokój, aż w końcu usadowiła się na kanapie. Siedząc wygodnie, spojrzała na niego okrągłymi oczyma.

– Co za miłe spotkanie. A już myślałem, że o mnie zapomniałaś. Bardzo miło cię znowu widzieć. Jak widzisz, u mnie niewiele się zmieniło – rozejrzał się po pokoju. – Odkąd zostawiła mnie żona, mieszkam sam. Ty też zaczęłaś rzadko u mnie bywać. A wydawało się, że coś mi obiecałaś. Pamiętasz? W tę sierpniową sobotę…

Nie odpowiadała, ale uwagą wsłuchiwała się w jego użalania.

– Moja żona była jedyną kobietą, którą oprócz ciebie naprawdę pokochałem. Ach! Gdybyż ona milcząc rozumiała mnie tak dobrze, jak ty… Dokąd sobie poszła? Szlora! Nie przejmowała się mną! Tyle lat wspólnego życia i teraz taki finał, ech!… Co ty na to? Wiem, że wy, kobiety, trzymacie sztamę. Ta wasza solidarność!… A przecież potrzebowałem tak niewiele uwagi.

Kasia podniosła się na kanapie nieco znużona i otwarcie ziewnęła.

– Nie denerwuj się. Wiem, że nie lubisz tych poważnych rozmów. Masz rację, w obecności pań o innych kobietach nie powinno się źle mówić. Wybacz, ja po prostu cierpię i… serce się zżyma. – Zatrzymał się w zamyśleniu.

Przysunęła się bliżej. Było oczywiste, że chciała zwrócić na siebie większą uwagę, by odciągnąć jego od ponurych rozmyślań.

– Nie martw się, ja wobec ciebie nigdy nie pozostanę obojętny. A w ogóle, jaka ty dziś jesteś piękna, elegancka, mięciutka! – i musnął ją delikatnie. – No, chodź do mnie, nie bój się. Nie jestem brutalem, jestem dobry. Przecież dobrze mnie znasz.

Podobało jej się wszystko, co z nią robił. Jego spokojna pieszczota podniecała ją. Przeciągnęła się powierzając swe luksusowe ciało zmysłowemu dotykowi jego dłoni.

– Masz kogoś? Kogo?!… Tak, tak… wiem, że jesteś niezależna. A i ja nie powinienem być zazdrosny. Ale chcesz? – możesz tu zostać ze mną. Miejsca nie zbraknie.

W takt życzliwych słów z wdziękiem łasiła się do niego mrużąc z przyjemnością oczy.

– Chodź! Zbudujmy tu dla siebie nasze własne gniazdko. Zobaczysz! Wszyscy zawistnicy umrą z zazdrości. Proponuję zatem toast za ten piękny wieczór. Kochasz mnie chociaż troszkę? Bo ja ciebie tak. I Jak żadna inna umiesz mnie czarować… Jesteś taka tajemnicza. Cały czas milczysz. Jesteś i byłaś najfajniejszą kompanką przez wszystkie te lata – podgadywał wlewając do kieliszka zawartość otwartej butelki. – Będę dla ciebie dobry i opiekuńczy. Obiecuję. Uwierz! Łączy nas wiele więcej niż myślisz.

Podsunął jej kieliszek. Zmarszczyła brwi, parsknęła. W jej oczach zaświeciły się zielone iskierki gniewu.

– No dobrze, dobrze. Okay. Rozumiem. Jesteś asertywna. A ja? Ja tak nie umiem. Moje życie jest proste i nikomu niepotrzebne. No, ale czemu odwracasz się, nie podoba ci się zapach? Kolor? Ja sam już od dawna nie wiem, który najlepszy. Chcesz? Od dziś zacznę nowe życie, rozstanę się nałogiem, zrobię to dla ciebie!… Zaraz, zaraz! A ty dokąd? Nie spiesz się. Pobądź ze mną jeszcze chwilę! Proszę…

Ale ona, Kasia, z właściwą sobie kocią zwinnością leciutko wskoczyła na parapet. „Miau!” – miauknęła i już za oknem błysnął tylko puszysty ogon.

 Zbiór opowiadań

Be Sociable, Share!

2 myśli nt. „Odwiedziny Kasi

    • Dziękuję Jaszko za miły komplement i słowa zachęty. Na razie jednak nie mogę obiecać upraszanego „więcej’, ponieważ jestem troszkę zabiegany, a i całą swą uwagę skupiam na pracach związanych z publikacją moich Bajek dla dzieci, o czym więcej – w dzienniku Witryny.
      Pozdrawiam serdecznie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *