Nocny koszmar

Dziewczyna ziewnęła. Spojrzała na zegar wiszący na ścianie. Zamknęła pokrywę laptopa i udała się pod prysznic. Po dwudziestu minutach była już w sypialni i zaczęła przysposabiać się do snu. „Chyba znów za bardzo zasiedziałam się na tym Facebooku – stwierdziła samokrytycznie, rozścielając łóżko. – Jestem już całkiem padnięta…”

Zrzuciła szlafrok, włożyła piżamę, wzięła dużego, pluszowego misia i legła z nim do łóżka kryjąc się kołdrą po czubek nosa. Przetrzymała pierwszy chłód pościeli i już po chwili czuła się bezpieczna, jak lalka w dziecięcym domku. I zasnęła: w cieple, w spokoju, z pluszowym misiem w uścisku.

Nagle w środku nocy obudziła się. Zdawało się jej, że ktoś jest w pokoju. W mroku nocy nie było widać prawie nic, ale… wyraźnie czuła czyjąś obecność. Poczuła, jak przez całą skórę przeszły dreszcze, serce zaczęło bić mocniej. Zrobiła malutką szczelinę w przykryciu i wyjrzała ostrożnie. Księżyc, który właśnie wyszedł zza chmury wystarczająco rozświetlił mieszkanie, aby  mogła z przerażeniem dojrzeć czyjąś postać. Na środku pokoju, rzeczywiście, ktoś stał – jakiś zgarbiony, a może, po prostu, schylony człowiek w starym płóciennym płaszczu. Spod jego przykrótkich, ciemnych spodni wyglądały czarne skarpetki. Miał ciemne buty w fakturze podobnej do płaszcza. Był zupełnie łysy; nie miał nawet brwi ani rzęs.

Poczuła, jak ogromny strach ściska jej gardło i paraliżuje całe ciało. Nie mogła ani się poruszyć, ani krzyknąć. Jedyne co była w stanie – to patrzeć, patrzeć na intruza szeroko otwartymi, śmiertelnie przerażonymi oczyma.

Mężczyzna wolno się odwrócił. Ujrzała kiście jego rąk spoczywające na twarzy, zasłaniające usta. Usiadł naprzeciwko, na taborecie i zaraz po chwili, już siedząc, zaczął przechylać się raz do przodu, raz do tyłu, wycharczając jednocześnie z siebie jakieś dziwne, gardłowe dźwięki, coś jakby: „yyy-aaa, yya-aaa”, trochę podobne do tych, jakie wydają ludzie, którzy po zbyt długim przebywaniu pod wodą gwałtownie chwytają powietrze. Szorstkie, ochrypłe i monotonne odgłosy nie ustawały nawet na chwilę.

Horror dziewczyny coraz bardziej ją obezwładniał. Chciała krzyczeć, wymachiwać rękami, ale jej ciało zostało sparaliżowane. I tylko mrożące krew myśli sprawnie i szalonym tempem przeszywały umysł. To wszystko, co mogła. Do tyłu jej głowy podchodził dreszcz jakiegoś trwożnego tętna. Jej Serce zaczęło bić jeszcze silniej, gotowe wyskoczyć z piersi i eksplodować!

W pewnym momencie mężczyzna zamarł i spuścił głowę. „Chryste Panie, co dalej?” – Przeczucie czegoś jeszcze bardziej strasznego i niepojętego przemknęło przez głowę dziewczyny. I nagle, gdy tak właśnie pomyślała, męskie monstrum powoli podniosło w jej kierunku głowę z uśmiechem na twarzy i otworzyło szeroko oczy. „Oh, my God! Nie mogę tego dłużej znieść!” – krzyknęła w myślach, gdy zrozumiała, że to nie uśmiech. Mężczyzna miał wycięte (wyrwane?!) wargi.  Tylko oczy pozostawały u niego kształtne, nieruchome i czarne. W ich czerni odbijał się księżycowy blask. I zamarłszy w bezruchu, swym horrendalnym spojrzeniem świdrował jej twarz. Czy trwało to minutę, dwie, czy może nawet kwadrans? – sama nie wie.

Nie spuszczając spojrzenia z jej oczu, wstał. Podszedł do jej łóżka. Przybliżył się do jej twarzy. Dziewczyna czuła śmiertelne porażenie. Nie mogła zamknąć oczu i musiała mimo woli badać twarz potwora. Worki pod oczami, wokół nich zmarszczki. Ani jednego włosa na głowie, ani brody, ani brwi, ani rzęs. Żółte, krzywe zęby i smród z ust. Zimny oddech i smród, zapewne, od tygodni nie szorowanego ciała.

Zmierzył ją martwym spojrzeniem od szyi po czubek głowy. Dysząc w jej twarz to zbliżał się do niej, to oddalał – na przemian. Potem utkwił wzrok w jej oczach (od czego zdało się, że ma głowę  przebitą lodowym sztyletem od nasady po wierzch czaszki), jego usta się poruszyły, twarz wykrzywiła w grymasie  nienawiści i… cichym, złowieszczym głosem powiedział:

– Zamykaj  na noc drzwi…

I zniknął…

 

powrót do Cyberprzestrzennych

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *