Stary pokój i zegar

Stary, nieduży pokój. Na ścianie, na zardzewiałym gwoździu dożywa swego wieku zwyczajny zegar – taki bez żadnych dodatków i upiększeń. Ot, po prostu wisi sobie i tyka: tik-tak, tik-tak, tik-tak. zegarAle jeśliby patrzeć na ten zegar przez dłuższy czas, zauważy się, że jego wskazówka zacznie spowalniać, w końcu zatrzyma się, jakby zapadała w krótki sen i po pewnym czasie w ogóle zacznie poruszać się w przeciwnym kierunku…

Wtedy ten stary pokój budzi się do życia. Pełno w nim wówczas brzmień, świateł, dźwięków, muzyki, śmiechu dzieci. Tak! To właśnie tak tu kiedyś bywało… I zegar kontynuuje ruch do tyłu… Kłótnia. Nieporozumienie. Złość. Obelgi. Pokój zachmurza się, płacze, tęskni, przeżywa, choruje. Dym papierosów. Dużo dymu. To utrudnia oddychanie. Chciałby się pozbyć takich lokatorów, wypluć ich ze swego brzucha i zapomnieć o nich… Wynoszą meble… I znów słychać tylko monotonne tykanie. Cisza. Stagnacja. Zastój. Wytchnienie. Spokój… „Tik-tak, tik-tak, tik-tak…”

Widzi siebie teraz jakby jakąś małą piegowatą dziewczynkę z warkoczykami: lekka bawełniana sukienka w kwiatki, rumiane policzki, jasna szminka: słowem – widzi siebie tak, jak chętnie siebie postrzega świeżo pobudowana izba. Teraz cały w oczekiwaniu na coś niepoznanego i ciekawego. Wygląda na to, że został stworzony tylko do doznawania szczęścia i niczego innego. Otwiera drzwi swym pierwszym lokatorom: rady im, jak zwykło się radować pierwszą spadającą z nieba gwiazdką. Jak będą się oni z nim – ich pokojem, obchodzić? Czy nadzieje zaprzyjaźnienia się z lokatorami sprawdzą się? – tego jeszcze nie wie… Ale póki co naprawdę się cieszy…

I zegar kontynuuje swe monotonne „tik-tak, tik-tak, tik-tak…” Ale jak zwykło w takich wypadkach bywać: jakaś sprężyna puściła, jakieś kółko zębate przeskoczyło i wskazówki wróciły do swych prawdziwych pozycji. Pokój ponownie zestarzał się: jego oczy wyblakły, skóra się pomarszczyła, żyły (rury) pordzewiały i zaschły. I cisza. Martwa cisza, której nigdy tu nie było. Kilka dni temu to stąd udał się w swą ostatnia podróż jego ostatni najemca, tak zresztą stary, jak sam pokój… Krewni wynieśli potem wszystko, co tylko się dało. Zostawili po sobie ledwie gołe ściany i mnie – odkładający się na nich pył. I teraz trwamy tak we dwoje: pokój i pył – nikomu niepotrzebni, bezużyteczni, przestarzali… Ach! I został się jeszcze zegar… Naprawdę o nim zapomnieli! Tyka, to znaczy – wciąż żyje! Zegar, który może mnie poprawić, jeśli coś źle utrwaliłem, albo po prostu przypomnieć, jeśli o czymś zapomniałem…

„Tik-tak, tik-tak, tik-tak…”

 

Lista pocztówek Księga II

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *