Powrót do krystalicznie czystego powietrza – marzenie, kaprys czy konieczność?

Dziś w zasadzie ani słowa o muzyce, literaturze czy jakiejkolwiek artystycznej działalności. W zasadzie – bo jednak nie do końca. Do napisania dzisiejszego felietonu zainspirowała mnie przecież scena z powieści „Maleńkie Zło”, w której bohater – po ocknięciu się na morskim brzegu nieznanej krainy – zachłystuje się krystalicznym powietrzem, wciągając je pełną piersią. Nigdy wcześniej nie wyobrażał sobie, że powietrze może być aż tak czyste…

Nic dziwnego. Los przeniósł mojego bohatera w starożytne czasy. Tymczasem my – ludzie żyjący w XXI wieku – z konieczności przywykliśmy do tego, czym oddychamy na co dzień. Nie mamy pojęcia, jakim krynicznym powietrzem oddychano kiedyś…

Mimowolnie rodzi się więc wśród wielu z nas dylemat, którym zresztą uczyniłem tytuł mojego dzisiejszego felietonu:

Powrót do krystalicznie czystego powietrza – marzenie, kaprys czy konieczność?

No cóż… Żyjemy w trudnych czasach, niezdrowych czasach, czasach, gdy powietrze, którym oddychamy, niestety jest dalece różne od tego sprzed stuleci. Zamiast świeżego, rześkiego oddechu nasze płuca zalewane są mieszanką zanieczyszczeń, pyłów i spalin. Nic dziwnego, że coraz częściej tęsknimy za dawnymi, „zdrowymi” czasami.

Wyobraźmy zatem sobie przez chwilę, jak to było kiedyś? – Gdy wszystkie pola i lasy pachniały świeżością, a górskie potoki niosły krystalicznie czyste strumienie. W owym „kiedyś” ludzie nie musieli się martwić o to, co wdychają, ponieważ powietrze było naturalnym, niczym niezmąconym darem środowiska, darem przyrody. Powiedzcie sami: nie jest to wizja, za którą dziś coraz częściej tęsknimy?

Oczywiście, zawsze można postulować „powrót do przeszłości”. Ale jak? Jak tego dokonać w praktyce? Jak odwrócić skutki setek lat zanieczyszczeń i degradacji środowiska? Znalezienie na to sposobu staje się dziś dramatycznym wyzwaniem, przed którym stoi cały cywilizowany świat.

Z jednej strony mamy technologiczny postęp, który ułatwia nam życie, ale z drugiej – niesie ze sobą ogromne koszty dla środowiska. Fabryki, transport, elektrownie, hodowle trzody chlewnej, bydła mięsnego (itd. itp.) – wszystko to truje nasze środowisko. A przecież czyste powietrze to podstawa zdrowia i dobrego samopoczucia.

Może zatem czas na rewolucję? Na burzę społeczną, która przywróci nam to, co kiedyś było uważane za oczywistość – możliwość swobodnego oddychania…? Jednak wcześniej musimy znaleźć sposoby na ograniczenie emisji zanieczyszczeń, jednocześnie nie zatrzymując postępu cywilizacyjnego. Energia odnawialna, zrównoważony transport, lepsza gospodarka odpadami – to tylko niektóre z rozwiązań, które mogą nam w tym pomóc.

Nie powinniśmy jednak liczyć tylko na działania rządów, polityków i firm. Każdy z nas musi wziąć odpowiedzialność za swój osobisty wkład w ochronę środowiska. Jak to uczynić najprościej? – Na przykład wybierając produkty i usługi przyjazne naturze, na przykład segregując śmieci, ograniczając zużycie paliw kopalnych (poprzez substytuowanie ich odnawialnymi źródłami energii), racjonalizując zużycie wody. To małe kroki, ale jeśli zrobimy je wszyscy, ich efekt będzie ogromny.

Pamiętajmy! Powrót do krystalicznie czystego powietrza to nie tylko marzenie sentymentalistów. To konieczność, jeśli chcemy zapewnić sobie, naszym dzieciom i przyszłym pokoleniom zdrową przyszłość. Taką przyszłość, w której nie trzeba będzie chować się w specjalnych kopułach, aby żyć. Czas najwyższy zacząć działać, zanim będzie za późno. Niech czyste powietrze znów stanie się normą, a nie luksusem.