Wydane książki

(zestaw nie uwzględnia ebooków oraz wydanych pojedynczych opowiadań) 

Oprócz mojego wysyłkowego sklepiku autorskiego są w ofercie sprzedaży m.in. następujących sieci księgarskich:

Piórem i Ołówkiem – felietony i impresje w szkicach czasu Konkursu

Współtwórca książki – Jacek Kawa, autor wszystkich ilustracji, projektant okładki, wydawca

Gatunek: zbiór felietonów i artystycznych grafik

Wydawca: KAVA design – studio projektowo reklamowe Jacek Kawa

Data wydania: 2025

Ilość stron: 148

Format: 165 x 240

Cena: 50 zł.

Opinia o książce:

W morzu komentarzy i niemilknących emocjonalnych relacji z zakończonego XIX Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego, najnowsza publikacja współautorstwa Janusza Niżyńskiego, jawi się jako pozycja wyjątkowa. Znany z dogłębnej wiedzy i miłości do tematu autor, tym razem odkłada na bok historyczny pietyzm, by z właściwą sobie błyskotliwością i inteligencją zaprosić nas za kulisy tego wielkiego święta muzyki.

To, co w książce od razu zachwyca, to niezwykła synergia słowa i obrazu. Literackiej maestrii autora towarzyszą bowiem znakomite w swej prostocie i trafności ilustracje wykonane ołówkiem przez współautora publikacji, grafika Jacka Kawę. Te kilkadziesiąt rysunków nie są jedynie ozdobnikami. To autonomiczny, równorzędny komentarz – ironiczny, często humorystyczny, ale zawsze trafiający w sedno. Kreska Kawy wchodzi w błyskotliwy dialog z tekstem, tworząc spójną i niezwykle sugestywną całość.

Sam tekst książki to z kolei mistrzowski popis felietonistyki, którego efekty wielu miłośników muzyki klasycznej miało już okazję poznać. Felietony Janusza Niżyńskiego miały bowiem swoje premiery w mediach społecznościowych, zdobywając popularność między innymi w ponad pięćdziesięciotysięcznej facebookowej grupie „XIX Konkurs Chopinowski i muzyka Chopina” oraz na „Kulturalnym Zakątku Janusza Niżyńskiego. Teraz, zebrane w formie książkowej, uderzają ze zdwojoną siłą. Spostrzeżenia i refleksje Niżyńskiego są zawsze intrygujące i inteligentne. Siłą tej publikacji jest język – cięty, pełen celnych metafor i porównań, a przy tym zdradzający głęboką znajomość i autentyczną troskę o rangę wydarzenia. To nie jest jałowe narzekanie, lecz głos eksperta i pasjonata, któremu naprawdę zależy.

Ta książka to dowód na to, że o wielkiej sztuce można pisać z pasją, humorem i krytycznym zacięciem. Połączenie błyskotliwego pióra chopinowskiego publicysty i satyrycznego talentu Jacka Kawy zaowocowało bibliofilskim albumem, który sam w sobie jest małym majstersztykiem. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce spojrzeć na XIX Konkurs Chopinowski z nowej, odświeżającej perspektywy. Bawi, uczy spostrzegawczości i zmusza do myślenia. Gorąco polecam!

Rena Gawęcka – RSN

Kalejdoskop 80. Międzynarodowego Festiwalu Chopinowskiego w Dusznikach-Zdroju

Gatunek: felitony, relacje, recenzje

ISBN:

Oficyna, Wydawca: RSN, Ridero

Format: 145 x 205, miękka oprawa, ilustracje – kolor

Wielkość: 123 stron

Wydawca audiobooka:

Recenzje:

Są książki, które się czyta, i takie, które się przeżywa. „Kalejdoskop 80. Międzynarodowego Festiwalu Chopinowskiego w Dusznikach-Zdroju” Janusza Niżyńskiego bez wątpienia należy do tej drugiej kategorii. To nie jest zwykły zbiór recenzji; to tętniący emocjami, przepełniony muzyką i osobistymi refleksjami pamiętnik melomana, który zabiera nas w niezwykłą podróż do serca jednego z najważniejszych wydarzeń muzycznych w Polsce.

Lektura „Kalejdoskopu” przypomina spacer po festiwalowych Dusznikach-Zdroju. Razem z autorem zasiadamy w wypełnionej po brzegi sali Dworku Chopina, by wysłuchać koncertów największych wirtuozów fortepianu. Niżyński z niezwykłą plastycznością i pasją opisuje kolejne recitale – od inauguracyjnego występu Pletneva z Filharmonią Narodową, przez hipnotyzujący wieczór z Piotrem Anderszewskim, aż po koncerty młodych talentów, które dopiero wkraczają na światowe sceny. Autor nie jest jednak beznamiętnym krytykiem. Jego relacje to barwne opowieści, w których analiza muzyczna splata się z osobistym wzruszeniem, a techniczna perfekcja wykonawców ustępuje miejsca opowieści o magii, która dzieje się „między nutami”.

Jednym z największych atutów książki jest jej intymny, niemal konfesyjny charakter. Niżyński nie boi się dzielić swoimi przemyśleniami, anegdotami, a nawet chwilami tremy związanymi z własnym wieczorem autorskim, który odbył się podczas festiwalu. Fragment „Jak (prawie) zostałem Iwaszkiewiczem” to błyskotliwy, pełen autoironii i ciepła esej, który ukazuje festiwal od kulis i pozwala poczuć niezwykłą atmosferę spotkań ludzi połączonych miłością do sztuki.

„Kalejdoskop” to jednak coś więcej niż tylko muzyka i literatura. To także hołd złożony samemu festiwalowi – jego historii, niepowtarzalnemu klimatowi i publiczności, która jest jego nieodłączną częścią. Autor z czułością maluje obraz miasteczka, które na kilkanaście dni w roku staje się światową stolicą chopinowskiej muzyki. Opisuje przypadkowe spotkania, rozmowy w kawiarniach i tę szczególną więź, która łączy melomanów z całego świata.

Dla kogo jest ta książka? Z pewnością dla każdego miłośnika muzyki klasycznej i stałego bywalca dusznickiego festiwalu, który odnajdzie w niej echa własnych wspomnień. Ale polecam ją także tym, którzy nigdy w Dusznikach nie byli. Janusz Niżyński z taką pasją i talentem oddaje atmosferę tego miejsca, że po lekturze jego książki poczujecie się tak, jakbyście właśnie wrócili z koncertu, a rezerwacja biletów na kolejną edycję festiwalu stanie się już tylko formalnością. To lektura, która udowadnia, że muzyka jest mostem między sercami, a słowa potrafią tę magię uchwycić i ocalić od zapomnienia. Gorąco polecam!

Rena Gawęcka

„Ich pierwsze lato w Nohant” – powieść

Gatunek: beletrystyka, historyczna

ISBN: 978-83-8373-895-6

Wydawca: Novae Res, Zaczytani.pl, 2025

Format: 121×195, skrzydełka, miękka oprawa

Wielkość: 202 stron

Wydawca audiobooka:

Długość nagrań:

Recenzje

„Ich pierwsze lato w Nohant” – Symfonia uczuć w dwóch rzeczywistościach

W literackim świecie pełnym powtarzalnych schematów powieść Janusza Niżyńskiego „Ich pierwsze lato” jawi się jako dzieło wyjątkowe: odważne w swojej koncepcji, subtelne w wykonaniu i niezwykle poruszające w swoim emocjonalnym rezonansie. To nie jest kolejna biografia Chopina i Sand ani typowy romans historyczny. To misternie utkana opowieść o potędze sztuki, sile miłości i fascynującym dialogu między przeszłością a teraźniejszością.

Pierwsza część książki przenosi nas do serca XIX-wiecznej Francji, do urokliwego Nohant, gdzie stajemy się cichymi obserwatorami rodzącej się więzi między dwoma artystycznymi geniuszami – Fryderykiem Chopinem i George Sand. Niżyński z niezwykłą wrażliwością maluje słowem portret ich relacji. Unika wielkich, dramatycznych gestów na rzecz uchwycenia ulotnych chwil – spojrzeń, niedopowiedzeń, wspólnych chwil przy fortepianie, które mówią więcej niż tysiąc słów. Muzyka Chopina nie jest tu jedynie tłem, ale pełnoprawnym bohaterem, językiem, którym artyści komunikują swoje najgłębsze emocje, tworząc nierozerwalną więź duchową. Autor mistrzowsko pokazuje, jak w cieniu wielkiej miłości rodzi się wielka sztuka, a wzajemna inspiracja staje się twórczym tyglem.

Gdy wydaje się, że historia dobiegła końca, Niżyński wykonuje brawurowy zabieg, przenosząc nas do współczesności. W drugiej części, zatytułowanej „Aurelia”, poznajemy młodą dziennikarkę muzyczną, która podąża śladami Chopina i Sand, szukając inspiracji do własnej książki. Ta podróż staje się dla niej nie tylko zawodowym wyzwaniem, ale przede wszystkim osobistą odyseją w głąb własnych pragnień i emocji. Fascynująca historia z przeszłości staje się lustrem dla współczesnych poszukiwań miłości i sensu. Losy Aurelii i poznanego przez nią Robinsona w subtelny, lecz wyraźny sposób nawiązują do romansu wielkich artystów, tworząc intrygującą paralelę i udowadniając, że pewne historie są ponadczasowe.

„Ich pierwsze lato” to książka, która zachwyca na wielu poziomach. To wyrafinowana literacko podróż, która zmusza do refleksji nad naturą miłości, sztuki i nierozerwalnym splotem ludzkich losów. Janusz Niżyński z powodzeniem sprostał wyzwaniu, tworząc opowieść, która nie tylko edukuje, ale przede wszystkim porusza serca i umysły. Z każdą stroną czujemy, jak dwa pozornie odległe światy splatają się w harmonijną całość, tworząc dzieło kompletne i niezapomniane.

Gorąco polecam tę lekturę każdemu, kto w literaturze poszukuje czegoś więcej niż tylko rozrywki – kto pragnie przeżyć autentyczne wzruszenia i odbyć inspirującą podróż w świat, gdzie muzyka i miłość mówią jednym głosem. To prawdziwa uczta dla wrażliwej duszy.

Rena Gawęcka

Chopinowska mozaika

Uwaga! Bieżący nakład wyczerpany. Wznowienie sprzedaży po Nowym Roku

Gatunek: eseistyka

Oficyna: RSN

Data wydania: 2025

Ilość stron: 335

Oprawa: twarda

Ilustracje: kolorowe

O czym jest książka i do jakiego kieruję odbiorcy?

„Chopinowska mozaika” to zbiór moich ponad siedemdziesięciu esejów i felietonów, tworzących współczesny portret kultu, jakim otaczana jest postać i muzyka Fryderyka Chopina. Na kartach książki snuję opowieści, w których arcydzieła i fakty z życia kompozytora układają się w wielobarwną mozaikę, stając się pryzmatem do obserwacji życia, przemian tradycji i paradoksów współczesności. To książka dla koneserów myśli ubranej w piękno słowa, dla których kultura jest przestrzenią autentycznych wzruszeń i intelektualnej przygody.

Recenzja redakcyjna

W czasach, gdy kultura masowa zdominowała krajobraz medialny, a algorytmy decydują o tym, co warte jest naszej uwagi, książka Janusza Niżyńskiego „Chopinowska mozaika” jawi się jako orzeźwiający powrót do autentycznych wartości i głębokiej refleksji nad sztuką. Ten zbiór  felietonów i esejów to znacznie więcej niż tylko literackie zapiski melomana. To erudycyjna, a jednocześnie przystępna podróż przez świat kultury, w której głównym przewodnikiem jest niezwykła postać Fryderyka Chopina – nie tylko jako kompozytora, ale jako symbol polskości, wrażliwości i artystycznej doskonałości.

Autor CHOPINOWSKIEJ MOZAIKI pisze z pasją kogoś, kto naprawdę żyje muzyką. Jego felietony nie są suchymi analizami muzycznymi, lecz żywymi opowieściami o tym, jak Chopin wplata się w codzienność współczesnego człowieka. Czytelnik znajdzie tu zarówno relację z wieczorka autorskiego w odrestaurowanym dziewiętnastowiecznym dworze, jak i zabawne zmagania autora z algorytmami mediów społecznościowych, które „mają alergię na Chopina”. Szczególną wartością książki jest jej autentyczność. Autor nie ukrywa się za akademicką fasadą, lecz dzieli się swoimi prawdziwymi emocjami – zachwytem nad odkryciem nieznanego manuskryptu, nostalgią za tradycyjnymi formami obcowania z kulturą, czy irytacją na powierzchowność cyfrowego świata. Te teksty powstawały „najczęściej wieczorami, przy kubku z herbatą cynamonową” i tę atmosferę intymności zachowały do końca.

Niżyński ma rzadki dar łączenia erudycji z lekkością pióra. Potrafi pisać o skomplikowanych kwestiach muzycznych w sposób zrozumiały dla każdego, a jednocześnie nie spłyca treści ani nie traci głębi. Jego eseje o artystach i ich sztuce to portrety nakreślone z prawdziwą znajomością tematu i szacunkiem dla talentu. Książka jest również świadectwem naszych czasów – epoki, w której tradycyjna kultura ściera się z cyfrową rzeczywistością. Autor z humorem, ale i troską opisuje współczesne wyzwania stojące przed miłośnikami kultury wysokiej, pokazując jednocześnie, że piękno klasycznej muzyki nie traci na aktualności.

„Chopinowska mozaika” to pozycja, którą z pełnym przekonaniem polecam szerokiemu gronu czytelników. Melomani znajdą w niej profesjonalne, ale przystępne analizy i cenne informacje. Miłośnicy dobrej literatury docenią elegancję stylu i bogactwo języka. A ci, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z muzyką klasyczną, odkryją przewodnika, który z pasją i cierpliwością wprowadzi ich w ten fascynujący świat. To książka, która może zmienić zwykłe popołudnie w „przepis na całkiem udane popołudnie”, bo jak pisze sam autor – „czasem wystarczy jeden walc, żeby odkryć w sobie melomana”. 

Gorąco polecam tę lekturę wszystkim, którzy wierzą, że kultura to nie muzeum, ale żywa tkanka naszego codziennego doświadczenia.

Redaktor wydania – Rena Gawęcka

„To książka o pasjach, które nadają życiu smak. O tym, jak muzyka Chopina może odmienić zwykłe popołudnie w samochodzie, jak słowa mogą stawać się mostem między empikami, jak piękno klasyki wciąż potrafi nas zachwycić, mimo że świat dookoła coraz szybciej pędzi ku nowości. To także opowieść o tym, że w czasach, gdy kultura masowa wydaje się dominować, wciąż istnieją zakątki, gdzie można spotkać ludzi podobnie zafascynowanych, gdzie rozmowa o mazurkach Chopina brzmi równie naturalnie jak dyskusja o pogodzie”. „Chopinowska muzyka” zaczyna się niespiesznie. Opowiada o przodkach sławnego muzyka, o jego dziadku po kądzieli, którego Autor określa, jako gagatka i awanturnika. O jego matce Justynie, która na szczęście nie odziedziczyła temperamentnego charakteru po swoim ojcu. O tym, jak doskonale sprawowała opiekę nad swoimi dziećmi, o tym, jak zabierała je na wakacje. O Dusznik Zdroju, które do dziś związane jest z postacią Fryderyka Chopina… Janusz Niżyński zabiera Czytelnika w podróż do Żelazowej Woli. Słowem rysuje dom, w którym na świat przyszedł polski kompozytor. Nie jest to pałac, ani nic podobnego do dzisiejszej wizualizacji tego miejsca. Jest to raczej stara rozpadająca się oficyna współdzielona z pomieszczeniem dla trzody chlewnej. Kiedyś czasy byłyby inne, wszystko było inne… Normalność pisała się inaczej, niż obecnie. „MUZYKA TO JĘZYK DUSZY, KTÓRYM WYPOWIADAMY TO, CO NIEWYPOWIEDZIALNE.” Czytelnik ma również okazję poznać postać Carla Filtscha, ulubionego ucznia Chopina. Młodego chłopca, który swoim talentem potrafił oczarować każdą napotkaną na swojej drodze osobę. Niestety przeżył niespełna piętnaście lat. Śmierć zabrała go zbyt szybko z tego świata, jednak jego nazwisko i talent nie odeszły w zapomnienie. Opisałam tu tylko namiastkę tego, co zawarte jest w tej cudownej książce, bo nie sposób zebrać tego wszystkiego w jedną całość. W „Chopinowskiej mozaice” zebrane jest wszystko to, co dotyczy Fryderyka Chopina, ale również wiele, wiele więcej… Autor dzieli się również z Czytelnikami swoimi przemyśleniami, opowiada o różnych spotkaniach, które zostały zorganizowana na część naszego polskiego kompozytora, naszej dumy narodu! Swoją drogą – między pierwszym, a dziewiątym sierpnia w Dusznik Zdroju odbędzie się 80. Międzynarodowy Festiwal Chopinowski. Podrzucam Wam informację, może się wybierzecie?

Książka jest przepiękna. Zaczynając od wydania, które nie jest byle jakie. Sztywna lśniąca oprawa, grafika na okładce, która w pierwszej kolejności przykuwa wzrok, grube strony, które przetrwają więcej, niż zwykłe cieniutkie kartki. Poprzez środek bogaty w przeróżne informacje na temat Fryderyka Chopina, które zafascynują nawet zwykłego laika. Dodatkowym atutem tego cudownego wydania są umieszczone w środku zdjęcia, szkice, czy grafiki stworzone przez AI. No i kody QR, które przenoszą Czytelnika w jeszcze większy świat muzyki. Kończąc na Autorze, który postanowił podzielić się swoją pasją pisząc dla nas „Chopinowską Mozaikę”. Nie myślałam, że tego typu książka aż tak mnie w sobie rozkocha, uwierzcie

Instagram

zaczytana__m

Odnaleziony walc – powieść

Gatunek: beletrystyka

Oficyna: RSN

Data wydania: 2025

Ilość stron: 109

Oprawa: miękka

O czym jest książka, krótki opis


Książka „Odnaleziony walc” opowiada historię małżeństwa bibliofilów, których wspólna pasja do muzyki klasycznej prowadzi do odkrycia w księgozbiorach nowojorskiego muzeum nieznanego walca a-moll, prawdopodobnie Fryderyka Chopina. Odtąd poszukiwanie prawdy o tym manuskrypcie staje się ich obsesją, która wystawia ich związek małżeński na próbę.

Recenzja redakcyjna

Janusz Niżyński w swojej najnowszej powieści „Odnaleziony walc” zabiera czytelnika w fascynującą podróż przez świat muzyki, literatury i ludzkich emocji. To książka, która łączy w sobie elementy powieści detektywistycznej, romansu i literackiej fikcji, tworząc unikalną opowieść o pasji, miłości i tajemnicy.

Powieść zachwyca swoją wielowymiarowością. Z jednej strony mamy tu precyzyjnie skonstruowaną intrygę, pełną tajemnic, zwrotów akcji i mrocznych sekretów, które sięgają czasów Chopina i jego bliskich. Z drugiej strony, autor w subtelny sposób eksploruje relacje międzyludzkie, ukazując, jak codzienne troski i ambicje mogą przysłonić to, co w życiu najważniejsze – miłość, bliskość i wzajemne zrozumienie. Wątek romantyczny, choć delikatny, jest niezwykle poruszający, szczególnie w kontekście odradzającego się uczucia między Aurelią a Robinsonem.

Styl Niżyńskiego jest pełen literackiego wdzięku. Autor z łatwością przenosi czytelnika z przytulnego nowojorskiego mieszkania na Upper West Side do mrocznych zakamarków paryskich antykwariatów, a jego opisy są tak sugestywne, że niemal czuć zapach starych książek i słyszy się dźwięk dzwonów Notre Dame. Dialogi bohaterów są żywe i pełne emocji, a ich rozterki – autentyczne i głęboko ludzkie.

„Odnaleziony walc” to także hołd złożony Fryderykowi Chopinowi i jego muzyce. Autor z pasją opowiada o geniuszu kompozytora, a także o wpływie jego twórczości na kolejne pokolenia. Wątek muzyczny jest nie tylko tłem, ale integralną częścią fabuły, nadając jej wyjątkowego charakteru.

Powieść Niżyńskiego to książka, która porusza serce i umysł. To opowieść o poszukiwaniu – nie tylko zaginionego manuskryptu, ale także sensu życia, miłości i prawdy. „Odnaleziony walc” z pewnością przypadnie do gustu zarówno miłośnikom literatury pięknej, jak i tym, którzy szukają w książkach tajemnicy i emocji. To historia, która na długo pozostaje w pamięci, skłaniając do refleksji nad tym, co w życiu naprawdę ważne.

Rena Gawęcka (z zapowiedzi oficyny RSN)

Recenzja portalu „Kłodawskie Dwory”

1 marca, to jedna z dwóch głównych, konkurujących ze sobą, dat urodzenia Fryderyka Chopina (podobno jest ich nawet więcej). Mimo wytężonych wysiłków badaczy, do końca nie wiemy, którego dnia najbardziej wypada świętować urodziny naszego wielkiego kompozytora. Jak się jednak okazuje, to nie jedyna zagadka związana z życiem Chopina który, jakkolwiek na wskroś przebadany, nadal potrafi nas zaskakiwać. Sensacją roku ubiegłego stało się odkrycie, w jednej z nowojorskich bibliotek, nieznanego dotychczas rękopisu utworu na fortepian który, według wszelkiego podobieństwa, wyszedł spod pióra kompozytora. Rozpalił on emocje naukowców, wywołując dysputy co do jego autentyczności. Pobudził także wyobraźnię pisarza Janusza Niżyńskiego, jednocześnie wielkiego miłośnika muzyki, do napisania niedługiej powieści pod tytułem „Odnaleziony walc”. Jej bohaterami jest dwoje muzykologów, którzy starają się rozwikłać wątpliwości co do pochodzenia niespodziewanego znaleziska. Akcja toczy się w kilku miejscach świata, od Nowego Jorku, przez Paryż, aż po Warszawę. Wypadki rozwijają się w sposób właściwy dla powieści sensacyjnej, wciągając czytelnika w swój coraz żywszy nurt. Wszystko ulega rozwiązaniu w sposób, którego byśmy się najmniej spodziewali. Niestety szczegółów zdradzić nie możemy, nawet bywalcom festiwalu w Dusznikach. Równolegle do głównej akcji pojawia się również warstwa historyczna, w której Autor przedstawia swoją literacką wizję losów świeżo odkrytej chopinowskiej kompozycji od czasów jej powstania, co na końcu splecie się w jedną logiczną całość z głównym wątkiem. Na tle tego wszystkiego – aspekt relacji osobistych pomiędzy przyjaciółmi (małżonkami?), dla których przygoda z manuskryptem okazuje się pewnym wyzwaniem. Zainteresowanych finałem zachęcamy do lektury.

I jeszcze jedno: „Odnaleziony walc” to fikcja literacka , jednocześnie jednak osadzona w realnym świecie, co nadaje jej intrygujący posmak rzeczywistości. Na kartach książki pojawiają się autentyczne, cieszące się powszechnym uznaniem, znane melomanom, postacie ze świata muzycznego (nie tylko zresztą polskiego) . Ten z wdziękiem przeprowadzony zabieg literacki, dokonany z dużą delikatnością i szacunkiem dla tychże postaci, wywołuje przyjazny uśmiech na twarzy czytelnika.

W twórczości pisarskiej Janusza Niżyńskiego tematyka muzyczna, w szczególności chopinowska, zajmuje ostatnio coraz więcej miejsca. W drugiej połowie roku ukaże się jego powieść „Ich pierwsze lato w Nohant”, zaś – nie tylko dusznicka – publiczność z przyjemnością przeczyta wydany niedawno zbiór recenzji z ostatniego 79. Międzynarodowego Festiwalu Chopinowskiego.

Recenzja portalu „CzytamPoPolsku”

http://www.czytampopolsku.pl/

Charakterystyka  Janusza Niżyńskiego, jaką można znaleźć w Internecie:
    „Z wykształcenia inżynier, z zamiłowania: meloman i publicysta – od blisko dwudziestu lat uprawia działalność literacką na jednej z najstarszych stron w zasobach polskiego Internetu: Janusz.Nizynski.pl. W dorobku autora są m.in. takie formy jak: powieści, netowiska i bajki, w tym także dla dorosłych. Publikował też liczne felietony w prasie ogólnopolskiej i korporacyjnej.”

Literacki labirynt z nutami

    „Odnaleziony walc” to książka, która łączy w sobie elementy powieści detektywistycznej, romansu i literackiej fikcji, tworząc unikalną historię pasji, miłości i tajemnicy. Głównymi bohaterami są Aurelia i Robinson – małżeństwo bibliofilów, których wspólny zachwyt nad muzyką klasyczną prowadzi do odkrycia w księgozbiorach nowojorskiego muzeum nieznanego walca a-moll, prawdopodobnie autorstwa Fryderyka Chopina. Odtąd poszukiwanie prawdy o tym manuskrypcie staje się ich obsesją, która wystawia ich związek małżeński na próbę.
    Odkrycie Aurelii i Robinsona staje się katalizatorem dla osobistych przemian dwojga głównych bohaterów, których relacja oscyluje między fascynacją a nieporozumieniem. Janusz Niżyński prowadzi fabułę niespiesznie. Dominuje tu refleksyjność, a główny ciężar przesuwa się z pytania „czy to Chopin?” na „co ta pogoń za niewiadomą z nami robi?”. Powieść nie tyle opowiada historię, co ją buduje – krok po kroku, z dużą dbałością o szczegóły. Autor decyduje się na narrację spokojną, wręcz kontemplacyjną, z dużym naciskiem na wewnętrzne przeżycia postaci. Dla niektórych czytelników może to stanowić wartość – inni mogą jednak odczuć niedosyt dynamiki czy bardziej wyrazistych napięć. Postacie nie zawsze rozwijają się w sposób przekonujący; chwilami zdają się raczej reprezentować idee niż autentyczne, żywe charaktery.

 Fabuła w cieniu muzyki

    Język powieści jest bez wątpienia staranny i przemyślany. Styl autora emanuje erudycją, a liczne odniesienia do kultury wysokiej, muzyki i literatury klasycznej wzbogacają kontekst. Bywa jednak, że bogactwo tych odniesień dominuje nad narracją, nieco oddalając czytelnika od emocjonalnego rdzenia historii. W niektórych fragmentach można odnieść wrażenie, że twórca za bardzo koncentruje się na budowaniu atmosfery i intelektualnego klimatu. Niemniej jednak – Nadzwyczaj udane są strony osadzone w przestrzeniach archiwów, bibliotek i antykwariatów, które mają swoją atmosferę, subtelnie podszytą napięciem. Wszechobecna muzyka pojawia się w tle, w rozmowach, w detalach, w kontekstach.
    Szczególną uwagę przyciągają rozdziały poświęcone Fryderykowi Chopinowi. Pisane z wyraźnym pietyzmem i dbałością o klimat epoki, wprowadzają czytelnika w świat XIX-wiecznej muzyki i wewnętrznych rozterek artysty. To fragmenty nastrojowe, poetyckie, chwilami niemal oniryczne. Dla miłośników biografii, XIX wieku czy Chopina jako postaci – mogą stanowić wyjątkową wartość dodaną.
    „Odnaleziony walc” to przede wszystkim opowieść o granicy między pasją a obsesją. Muzyka Chopina, będąca wątkiem przewodnim, jest także metaforą: tego, co nieuchwytne, piękne, ale i niebezpieczne, jeśli próbujemy uczynić to własnością. Autor sprawnie pokazuje, jak fascynacja może przekształcić się w emocjonalne uzależnienie, a nawet w niszczącą siłę. Powieść Janusza Niżyńskiego to literacka próba połączenia muzycznego motywu z refleksyjną gawędą o namiętności, tożsamości i poszukiwaniu sensu. Pisarz kreśli historię subtelną i nastrojową, osadzoną na pograniczu prozy psychologicznej i intelektualnej zagadki, a koncepcja książki jest ambitna i intrygująca.
    „Odnaleziony walc” to propozycja dla czytelników, którzy cenią sobie pisarstwo o powolnym rytmie, pełną odniesień do sztuki i kultury, z dużą dawką refleksji i poetyczności. To lektura dla tych, którzy nie szukają wartkiej fabuły, lecz raczej przestrzeni do namysłu i kontemplacji. Z kolei osoby oczekujące intensywnych emocji, wyrazistych zwrotów akcji czy silnie zarysowanej psychologii postaci mogą odejść od powieści z uczuciem niedosytu. To literatura bardziej dla melomanów duszy niż dla miłośników fabularnych crescendo.

 Subtelna wędrówka po lekturze

    Czy ta książka harmonizuje z tematyką mojego bloga z wędrówkami po dworach? Naturalnie! Bo „Odnaleziony walc” to taka romantyczna wędrówka po miejscach, które nie istnieją na mapie – po wspomnieniach, zapiskach, niedopowiedzeniach. Pomimo mojego zamiłowania do literatury niebeletrystycznej z ogromna przyjemnością przeczytałam tę publikację, tym bardziej, że czyta się ją wyjątkowo dobrze. Co więcej „Odnaleziony walc” pozwolił mi odetchnąć od książek popularnonaukowych, naukowych i tych z gatunku non-fiction. Była to chwila zanurzenia w świecie, gdzie większą wagę mają nastroje niż dane, emocje niż argumenty, a muzyka i sztuka traktowane są jak istotne składniki codzienności, a nie elitarne dodatki.
    To lektura, która nie przytłacza – przeciwnie, uspokaja rytmem, zachęca do zwolnienia kroku i posłuchania, co gra w człowieku cicho i podskórnie. Ta opowieść zostawia po sobie coś ważnego – rodzaj łagodnego zamyślenia i potrzebę powrotu do wartości nieuchwytnych, a przecież prawdziwych. To literacka przerwa, która koi – liryczna, pełna subtelnych odniesień i refleksji, przypominająca, że fikcja także potrafi mówić prawdę – tylko innym językiem.

Przebudzenie – minipowieść

Gatunek: romans.

Oficyna: RSN

Data wydania: 2024

Ilość stron: 25

Oprawa: miękka

O czym jest książka, krótki opis

Minipowieść „Przebudzenie” to historia skomplikowanego uczucia, które rozwija się w cieniu tajemnic i niedopowiedzeń. Główna bohaterka po zawartym mariażu, doświadcza uczucia pustki i dezorientacji. Jej relacja z mężem okazuje się być daleka od ideału, co skłania ją do refleksji nad przeszłością i swymi pochopnie podejmowanymi decyzjami. Niekonwencjonalny finał historii przynosi satysfakcjonujące dla czytelnika zakończenie, w którym miłość i determinacja triumfują nad przeciwnościami losu.

Recenzja redakcyjna

„Przebudzenie” to emocjonująca minipowieść, która wciąga czytelnika od pierwszych stron i nie pozwala oderwać się aż do samego końca. Niżyński z dużą wrażliwością i głębią psychologiczną przedstawia skomplikowane relacje międzyludzkie, będące sercem tej opowieści.

Główna bohaterka, Ewa, jest postacią pełną sprzeczności, której wewnętrzne zmagania i emocjonalne rozterki są opisane wartką narracją. Jej historia to nie tylko opowieść o miłości, ale także o poszukiwaniu własnej tożsamości i odwagi, by stawić czoła trudnym życiowym wyborom. Niżyński z właściwym sobie kunsztem ukazuje, jak przeszłość i teraźniejszość splatają się, tworząc skomplikowaną sieć uczuć i decyzji.

Akcja opowiadania jest płynna i pełna subtelnych detali, które budują atmosferę intymności i napięcia. Każda scena jest jak obraz malowany słowami, pełen emocji i ukrytych znaczeń. Czytelnik zostaje wciągnięty w wir wydarzeń, które zaskakują i zmuszają do refleksji nad naturą miłości, lojalności i odpowiedzialności.

„Przebudzenie” to nie tylko historia o miłości, ale także o odwadze, by podążać za głosem serca, nawet gdy oznacza to złamanie konwenansów i zmierzenie się z niepewną przyszłością. To opowieść, która porusza i inspiruje, pozostawiając czytelnika z pytaniami o własne życie i wybory.

Zdecydowanie polecam tę najnowszą mini powieść Janusza Niżyńskiego każdemu, kto szuka literatury pełnej emocji, głębi i prawdy o ludzkich uczuciach. „Przebudzenie” to literacka perełka, która na długo pozostaje w pamięci.

Rena Gawęcka

(Z zapowiedzi oficyny RSN)

Duszniki-Zdrój 2024 Festiwalowy kalejdoskop

Gatunek: reportaż muzyczny

Oficyna: RSN

Data wydania: 2024

Ilość stron: 88

Oprawa: miękka

O czym jest książka, krótki opis

Relacje w formie felietonów i recenzji z koncertów uczestników 79. Międzynarodowego Festiwalu Chopinowskiego w Dworku Chopina. Duszniki-Zdrój 2—10 VIII 2024 roku.

Recenzja redakcyjna

„Duszniki-Zdrój 2024 – Festiwalowy kalejdoskop” autorstwa Janusza Niżyńskiego to wyjątkowa pozycja dokumentująca wydarzenia z sierpnia 2024 roku. Publikacja stanowi żywą kronikę jednego z najważniejszych wydarzeń muzycznych w Polsce, łącząc w sobie elementy reportażu, recenzji muzycznej i osobistych refleksji.

Największą zaletą książki jest jej osobisty, niemal intymny charakter narracji. Niżyński, doświadczony autor z trzydziestoletnim stażem, nie ogranicza się do suchych relacji z koncertów. Zamiast tego prowadzi czytelnika przez festiwal z pasją i zaangażowaniem, dzieląc się własnymi przemyśleniami i emocjami. Szczególnie widoczne jest to w jego błyskotliwym eseju o Sonacie fis-moll op. 11 Schumanna, gdzie z humorem i szczerością przyznaje się do swojej początkowej niechęci do utworu.

Struktura publikacji jest przemyślana – rozpoczyna się od wprowadzenia w atmosferę festiwalu, by następnie chronologicznie przedstawić poszczególne wydarzenia. Autor opisuje występy zarówno uznanych artystów jak Alberto NOSÈ czy Alexander Gadjiev, jak i młodych talentów, takich jak Sophia Liu czy Jaeden Izik-Dzurko. Każda recenzja jest nie tylko opisem wykonania, ale także próbą uchwycenia niepowtarzalnej atmosfery koncertów w zabytkowym Dworku Chopina.

Na szczególną uwagę zasługuje język publikacji – żywy, obrazowy, daleki od akademickiego żargonu. Niżyński potrafi pisać o muzyce klasycznej w sposób przystępny i angażujący, nie tracąc przy tym merytorycznej wartości swoich obserwacji. Jego opisy są barwne i plastyczne, często okraszone trafnymi metaforami i osobistymi anegdotami.

Wartością dodaną publikacji jest jej dokumentacyjny charakter – autor szczegółowo opisuje programy koncertów, co czyni książkę cennym źródłem informacji dla badaczy i miłośników muzyki Chopina.

Jedynym mankamentem może być miejscami zbyt osobisty ton narracji, który dla niektórych czytelników może być zbyt daleki od konwencjonalnej krytyki muzycznej. Jednak to właśnie ta subiektywność i szczerość stanowi o wyjątkowości tej pozycji.

„Kalejdoskop” to nie tylko kronika festiwalu, ale także świadectwo żywotności dziedzictwa Chopina we współczesnej kulturze muzycznej. To pozycja, która powinna zainteresować zarówno melomanów, jak i czytelników poszukujących żywego, autentycznego pisarstwa o muzyce.

Rena Gawęcka

Maleńkie Zło – powieść

Gatunek: fikcja historyczna, przygodowa, romans.

Oficyna: RSN

Data wydania: 2024

Ilość stron: 306

Oprawa: miękka

O czym jest książka, krótki opis

„Maleńkie Zło” to opowieść o człowieku stojącym nad egzystencjalnym klifem, który podczas utraty świadomości doznaje objawień z odległych czasów i historycznych epok. Tytułowe Maleńkie Zło jest częścią jego osobowości, spersonalizowaną emanacją zła, rozumianego jako pojęcie etyczne, ale także jako efekt czynów wywodzących się z wierzeń ludowych o działaniu złej siły. Jako nieodłączny kompan mojego bohatera pozostaje jednocześnie niezależnym bytem, który za sprawą transcendentalnych zdarzeń uaktywnia się w jego „równoległym” nowym życiu. Przez całą fabułę powieści Maleńkie Zło, uczestnicząc z bohaterem w odkrywaniu sekretów zamierzchłej przeszłości, knuje, podejmuje rozliczne uczynki, aby wpływać na jego decyzje i interpretować fakty według swej własnej retoryki odmiennej od retoryki bohatera. Jest ono tym samym uosobioną częścią mrocznych zakamarków duszy mojego bohatera. Czy jednak zawsze było i pozostanie personifikacją takiego zła i tylko samego zła? Zaskakującą, jak sądzę, odpowiedź poznasz, Czytelniku, w finałowych rozdziałach powieści.

„Maleńkie Zło” to książka o tematyce historycznej z elementami fantastyki, nierzadko mającymi wyraziste zakorzenienie na gruncie nauki. To powieść dla miłośników starożytnych kultur i poszukiwaczy sensu życia. To książka, którą szczególnie mogę więc polecić ludziom dociekliwym, niewątpiącym w możliwość istnienia życia po życiu, ale również czytelnikom lubiącym historię.

. . .

„Maleńkie Zło: podróż przez czas, miłość i ludzką naturę”

Rena Gawęcka – Recenzja redakcyjna

Szukasz książki, która od pierwszych stronic Cię zafascynuje, porwie w wir niezwykłej historii, zmuszając do refleksji nad istotą człowieczeństwa? – Sięgnij po „Maleńkie Zło” Janusza Niżyńskiego – powieść, która z pewnością na długo i głęboko zapadnie Ci w pamięci.

Głównym bohaterem książki jest człowiek stojący u skraju egzystencji. Podczas utraty świadomości granica między jego rzeczywistością a iluzją zaciera się, a on sam nieoczekiwanie staje się świadkiem wydarzeń z odległych epok i przełomowych momentów historii. Poznając miłość swego życia, towarzysząc wybitnym postaciom, zmaga się jednocześnie z tytułowym Maleńkim Złem, które stało się częścią jego osobowości.

„Maleńkie Zło” to nie tylko wciągająca historia, ale i głęboka refleksja nad kondycją współczesnego człowieka. Niżyński mistrzowsko miesza elementy fantastyki z realizmem, tworząc świat pełen sprzeczności i paradoksów. Bohater książki zmaga się z pytaniami o sens życia, miłości i śmierci, a jego wewnętrzny dialog z Maleńkim Złem staje się metaforą walki dobra ze złem, jaka toczy się w każdym z nas.

Powieść urzeka nie tylko fabułą, ale i pięknym, dopracowanym językiem. Niżyński z dbałością o szczegóły kreuje opisy miejsc i wydarzeń, przenosząc czytelnika do różnych epok i realiów.

Lektura „Maleńkiego Zła” to prawdziwa uczta dla miłośników historii i literatury pięknej. Jeśli szukasz książki, która dostarczy Ci rozrywki, wzbudzi refleksje i na długo zapadnie w pamięć, „Maleńkie Zło” Janusza Niżyńskiego jest pozycją obowiązkową. To powieść, która z pewnością skradnie serca miłośników psychologii, fantastyki i literatury obyczajowo-historycznej. Nie wahaj się – sięgnij po nią i odkryj świat pełen tajemnic, miłości i egzystencjalnych rozterek.

(Z zapowiedzi oficyny RSN)

Ćma – Bajki i frywolne niebajki

Gatunek: literatura obyczajowa  

Wydawnictwo: Rideró
Data wydania: 2023 
Ilość stron: 91
Oprawa: miękka

Notka redakcyjna:

Autor, znany wcześniej ze swoich bajek dla dzieci oraz dla dorosłych, po raz kolejny przenosi czytelnika w świat wydoroślałych fobii, wad i śmiesznostek. Ta niedługa, niespełna stustronicowa książeczka, to zbór dwudziestu jeden miniatur ułożonych od najkrótszej do najdłuższej. Każda z nich stanowi niezależną całość, lecz gdy przeczytane zostaną jedną po drugiej, okaże się, że tworzą fabułę niewielkiej, jednak logicznie rozwijającej się powieści.

Fragment książki: 

— Nasza miłość się wypaliła… — odpowiedział, przenosząc na kobietę spojrzenie poprzez płomień smukłej palącej się pośrodku stolika świecy, wokół której tajemniczo jak piękny motyl krążyła nocna ćma. — Czy nadal na nią czekasz? Ale jeśli nie przyjdzie? — zapytała i tajemniczo się uśmiechnęła…

Bibliotekarka – powieść

Okładka audiobooka (BookEdit)

O czym jest?

Marianna przylatuje do Ameryki, by podjąć pracę u zamożnej rodziny. Ma się zająć porządkowaniem ich bogatego księgozbioru. Okazuje się jednak, że praca to nie tylko segregowanie i układanie książek, biblioteka kryje w sobie także rodzinną tajemnicę. Dodatkowo Marianna, jako atrakcyjna kobieta, od początku wzbudza zainteresowanie domowników, a zwłaszcza dwójki braci. Co z tego wyniknie? Czy dziewczyna pomoże rozwikłać domowy sekret?

Bibliotekarka to emocjonująca historia namiętności i miłości, ale także realiów życia w pandemii i zagubieniu. To opowieść o poplątanych ludzkich losach, nadziejach i o tym, jak nawet najbardziej skryte marzenia potrafią się spełniać. 

Czy wraz z powrotem do kraju „amerykańska przygoda” Marianny się zakończy?”

(z notatki wydawniczej BookEdit)


Gatunek: literatura obyczajowa

Wydawnictwo: RSM
Data wydania: 2021 
Ilość stron: 603
Oprawa: miękka

ISBN: 978-83-8245-129-0

Dystrybucja audiobooka – Wydawnictwo BookEdit

Długość nagrań (audiobook i foto-audiobook) – ok. 17 godzin.

Forma książki

Przykładowa recenzja:

„Nie można jednocześnie kochać i być rozsądnym. Ta stara indiańska mądrość do dziś jest aktualna”.

Przyjemnie jest wierzyć w to, że kobieta i mężczyzna to jedna całość, która gdzieś tam podzielona, spotyka się na Ziemi, aby ponownie połączyć swoje jestestwa. Przyjemnie jest także bywać w romansowym świecie książek Janusza Niżyńskiego, który potrafi uchwycić to, co w miłości najistotniejsze. Poza tym jest jeszcze coś – biblioteka i stare książki, więc czegóż chcieć więcej.

Janusz Niżyński to z wykształcenia inżynier, a z zamiłowania meloman i publicysta. Autor od ponad dwóch dekad uprawia działalność literacką, której wizytówką jest jedna z najstarszych stron w polskim internecie janusz.nizynski.pl W jego dorobku można znaleźć powieści, netowiska oraz bajki dla dzieci i dorosłych, a także felietony zamieszczane w prasie ogólnopolskiej i korporacyjnej.

Marianna to skromna dziewczyna mieszkająca w Polsce, która postanawia przyjąć niecodzienną ofertę pracy w ramach której wyjeżdża do Stanów Zjednoczonych. Tam, w domu pewnej zamożnej Amerykanki, ma skatalogować i zinwentaryzować wszystkie woluminy znajdujące się w jej prywatnej bibliotece. Na miejscu, bohaterka poznaje dwóch braci – nieokrzesanego Adama i czarującego Ludwika, którzy wplątują ją w rozwikłanie rodzinnej tajemnicy, a do tego, jeden z nich, zdobywa jej serce.

Najnowsza powieść Janusza Niżyńskiego to historia miłości, jaką z pewnością docenią entuzjastki romansów pełnych odczuwalnej namiętności, napięcia erotycznego, obfitujących we wzloty i upadki bohaterów. „Bibliotekarka” to bowiem powieść osadzona dość głęboko w tymże gatunku prozy, w której nie brakuje scen wywołujących szybsze bicie serca oraz swoistej miłosnej gry toczonej pomiędzy kochankami. Warstwa romansowa w tej książce stanowi jej przewodni wątek fabularny, pozwalający czytelnikowi zasmakować wielu przeciwstawnych sobie emocji – od euforii po rozczarowanie, a to cenię sobie najbardziej w tego typu utworach.

To oczywiście miłość jest na pierwszym planie ukazanej przez autora historii, ale uwagę zwraca także wielobarwnie odmalowane tło. Swoista amerykańska przygoda Marianny naznaczona zostaje bowiem pewną intrygą, w jaką bohaterka mimowolnie zostaje wplątana oraz w pełne niespodzianek wydarzenia, jakie fundują jej obydwa bracia. Nie ma w fabule tej książki czasu na stagnację, gdyż wartka akcja generuje co chwilę różnorakie wydarzenia, jedne zabawne, inne niebezpieczne. A wszystko to zmierza do finału, który początkowo wydaje się mało satysfakcjonujący. Uspokajam jednak wszystkie wielbicielki szczęśliwych zakończeń, tutaj także taki mamy, ale Janusz Niżyński nie podaje go na tacy, wręcz przeciwnie, wystawia na próbę cierpliwość czytelnika.

W „Bibliotekarce” obecna jest pandemia koronawirusa i warto zwrócić uwagę na ten element świata przedstawionego. Autor bowiem dość jednoznacznie odnosi się do tego tematu, serwując przy tym kilka mało znanych informacji, jak chociażby tą o pojawieniu się dziesięć lat temu na stronie Fundacji Rockelfellera pierwszej wzmianki o możliwości wywołania pandemii. Tym samym, Janusz Niżyński zadaje trafne pytania o uniwersalnym wydźwięku, jakie warto poddać pod dyskusję.

Polubiłam Mariannę, z pozoru skromną bibliotekarkę, ale jednocześnie ambitną i inteligentną dziewczynę, która przebojem wdarła się do życia dwóch braci. Oczarował mnie Ludwik swoim władczym charakterem, a Adam zapewnił mi sporo rozrywki. Powróciłam także na chwilę do Starych Babic, miejsca jednoznacznie kojarzącego się z twórczością Jana Niżyńskiego. I podoba mi się kolebkowy świat, do którego na początku i na końcu książki nawiązuje autor. Taka wizja i taka proza jest mi bardzo bliska.

Wioleta Sadowska: blog Subiektywnie o książkach

Rudowłosa ze Starych Babic

Gatunek: powieść obyczajowa

Okładka: miękka

Wydawnictwo: WasPos

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 486

Krótki opis: Rudowłosa ze Starych Babic to przyjemna o dużej dozie humoru współczesna powieść obyczajowa, której główna bohaterka — osierocona młoda dziewczyna o pięknych rudych włosach — wbrew i na przekór losowi, zakochuje się we współczesnym „księciu z bajki”. Dla szczęścia w miłości podejmie się niejednego niezwykłego wyzwania. Ta niepozbawiona wyjątkowego polotu kobieta, jest równocześnie sympatyczną i inteligentną spryciarą. Poznajemy ją, gdy właśnie kończy studia uniwersyteckie i w konsekwencji staje przed trudnym życiowym dylematem: co dalej? (fragment „Słowa od autora”)

Zapowiedź Wydawcy: Mała podwarszawska gmina pokazana w krzywym zwierciadle. Starobabicka, wiejska elita biznesu i intelektu, a wśród tego grona ona: młoda, ambitna dziewczyna o przezwisku „Chmurka”. Czego szuka na wsi piękna Rudowłosa? Dlaczego nie może uwolnić się od toksycznej rodziny, do której rzucił ją los? Czy ma jakąś szansę wyrwać się z roli Kopciuszka, w której znalazła się w wyniku tragicznych wydarzeń i czy znajdzie się królewicz z bajki w przysłowiowej karecie, który ją uwolni?

Rudowłosa ze Starych Babic to wciągająca od pierwszych stron współczesna powieść o marzeniach, miłości, intrygach i rozczarowaniach.

Wybrane recenzje:

Olga Bartnik – Kobietą być

Brak słońca, śniegu, buro i ponuro może być na zewnątrz, ale nie we mnie. Co robię, by utrzymać pogodę ducha? Czytam i piszę. Ostatnio, dzięki wyjątkowej uprzejmości pisarza Janusza Niżyńskiego, dotarł do moich rąk plaster na szarugę – powieść Rudowłosa ze Starych Babic

To barwna współczesna opowieść, podszyta baśnią o Kopciuszku. Spotykamy dziewczynę, której twarz jest przykryta szramą zamiast sadzy, złego ojca zamiast macochy, pustą „przyszywaną” siostrę i oczywiście księcia, który niejednego mechanicznego rumaka w życiu dosiadał. Pomysł rodem z baśni stał się dla Janusza Niżyńskiego tylko punktem wyjścia do snucia zabawnej współczesnej komedii, która została osadzona w klimacie Mazowsza. A skoro sama z tego rejonu Polski pochodzę, nie mogłam jej nie przeczytać. 

Z prozą Janusza Niżyńskiego, pisarza wytrawnego, z maesterią poruszającego się w świecie słowa od ponad dwudziestu lat, dla którego Rudowłosa jest szesnastą książką, miałam okazję poznać czytając znakomite 30 krótkich opowiadań o miłości. Zrecenzuję je dla Ciebie, drogi Czytelniku, z prawdziwą przyjemnością już w marcu.

To jest pisanie, w którym czuje się duszę artysty, nić przyjaźni ze słowem, zamysł fabularny, który prowadzi czytelnika od pierwszego do ostatniego zdania. Zetkniesz się z bogatą, zdobną powiem nawet, polszczyzną, zasłuchaną w język zwykłych ludzi.

Jest zatem Rudowłosa – Chmurka alias Stella Kowalczuk alias Magdalena Wyrzykowska alias Olga Błoczek – posiadaczka lwiej grzywy nie do okiełznania, jak jej temperament. Jest jej książę – Sebastian alias Wojtek. Jest giermek Dariusz, dobra wróżka – gosposia pani Maria oraz zła ,”siostra” Stella a właściwie lustrzane odbicie, w które Chmurka całe życie patrzyła, prawdopodobnie po to, by wiedzieć, kim nie chce się stać. Wszystko zanurzone w spienionej śmietance lokalnej społeczności Starych Babic – dygnitarzy gminy wiejskiej ze światowymi aspiracjami.

W prozie Janusza Niżyńskiego urzeka mnie przestrzeń, jaką tworzy słowem wokół swoich bohaterów. Nie są to postaci wycięte z papieru, wysterylizowane ze świata, jakby ten nagle przestał istnieć.

To bohaterowie, którzy żyją, poruszają się, mówią i prowadzą czytelnika wgłąb kontekstu wydarzeń, pokazują siatkę wzajemnych relacji, uczuć, emocji i miejsc autentycznych, które możesz znaleźć na mapie. Wprawny warsztat pisarza pozwoli czytelnikowi również poczuć ich klimat. 

Fabuła powieści Rudowłosa ze Starych Babic jest zbudowana wokół wątku barwnych, czasem szalonych, perypetii głównej bohaterki – Chmurki. Akcja ułożona w zgrabne, krótkie rozdziały, wiruje jak tańcząca spódnica wycięta z koła. Niektóre wątki kończą się w zaskakujący sposób, niektóre urywają jak struna, której brzmienie chciałabym jeszcze usłyszeć. Mocną stroną powieści są niewątpliwie żywe dialogi i barwne, cięte riposty postaci. Co krok szarada, zaskoczenie, suspens. Momentami poczułam się nawet jak w świecie bohaterów Fredry.

Trzy motywy, na których się skupiłam podczas czytania to literacki motyw znamienia głównej bohaterki, lustrzany bohater męski i męska przyjaźń. Wiecie, jak kocham warstwy.

Szrama na policzku rudowłosej Chmurki /vel Stelli vel Magdaleny vel Olgi/  jest jej przekleństwem, ale też i punktem wzrostu dla dziewczyny, która musiała znaleźć w sobie inne wartości i przestrzenie czyniące jej życie nie zaledwie znośnym, lecz niezwykle interesującym. W kontekście konstrukcji powieści jest haczykiem na czytelnika. Pisarz oszpecając swą postać, uczynił ją głębszą, bardziej autentyczną. Zmęczeni wdrukowanym nam ideałem kobiecości stawiamy pytanie o źródło piękna i wartości jakie odkrywa przed nami prawdziwy wybór serca, a nie ten dokonany wskutek presji społecznej. Konwencja komediowa powieści, która ma przede wszystkim dostarczyć czytelnikowi przedniej rozrywki, pomaga także zbudować więź między nim a bohaterami i skłania do refleksji.

Mamy w książce dwoje głównych bohaterów – istne skrzynie skarbów – Chmurkę i Sebastiana. Dziewczyna, której prawdziwe nazwisko brzmi Błoczek /tu pisarz wciąga czytelnika w kolejną szaradę słowną, w której zwykły wykrzyknik „O” dodany na początku nazwiska daje nam kolejny alias głównej bohaterki, jakże spójny z jej osobowością i pseudonimem/. Drażniła mnie na początku mnogość wcieleń postaci. Jednak odczytałam kolejne oblicza jako warstwy składające się na jej pełny obraz. 

Analogicznie do Olgi, w zderzeniu z jej niezwykłą osobowością, główny bohater męski schodzi do wewnętrznych pokładów swojego charakteru. W ten sposób wyłania się prostolinijny, nieporządny i serdeczny Wojtek mieszkający w rzutkim przedsiębiorcy, wzorze męskości i łamaczu serc niewieścich – Sebastianie. 

Zalążek męskiej przyjaźni pomiędzy Sebastianem a Dariuszem wydał mi się nie mniej interesujący niż główny wątek powieści. Chętnie przeczytałabym pogłębienie i ciąg dalszy tego motywu. 

Zachęcam Cię serdecznie, drogi Czytelniku, do kupienia i przeczytania Rudowłosej ze Starych Babic Janusza Niżyńskiego. To komedia romantyczna o wartkiej i niebanalnej fabule, napisana barwnym językiem. Z nią przeżyjesz prawdziwe emocje i radość czytania. 

Weteran

Gatunek: historia alternatywna – thriller erotyczny

ISBN: 978-83-8189-104-0

Wydawca: Ridero, 2019

Format: 145×205 mm, miękka oprawa

Liczba stron: 190

Recenzja redakcyjna: 

Weteran” to powieść absolutnie nie do podrobienia: odważna, bezkompromisowo szczera, błyskotliwie intelektualna i jednocześnie boleśnie cielesna. Janusz Niżyński zabiera czytelnika w alternatywną wersję XX wieku, w której historia potoczyła się inaczej, ale mechanizmy władzy, pożądania i strachu pozostają aż nazbyt znajome.

Autor z niezwykłą swobodą splata fakty historyczne z literacką fantazją. Na kartach książki ożywają Stalin, Hitler, Beria, Gorki, Achmatowa i dziesiątki innych postaci znanych z podręczników – tyle że pokazanych od środka: z ich słabościami, obsesjami, erotycznymi fantazjami, z całym brudem i blaskiem władzy. To właśnie ta bezkompromisowa demitologizacja wielkich tego świata sprawia, że „Weteran” działa na wyobraźnię mocniej niż niejeden podręcznik historii.

Niżyński tworzy prozę intensywną: zmysłową, obrazową, chwilami brutalną, ale nigdy pustą. Sceny erotyczne – odważne, momentami szokujące – nie są tu tanim dodatkiem, lecz narzędziem opisu świata, w którym polityka, ideologia i seks stale się przenikają. Autor z precyzją chirurga pokazuje, jak ciało staje się kolejnym polem władzy, przetargu, manipulacji – i jak w tym wszystkim wciąż tli się potrzeba czułości, bliskości, prawdziwej miłości.

Ogromnym atutem „Weterana” jest język: żywy, soczysty, pełen ironii, gorzkiego humoru i celnych puent. To proza, która nie boi się ani dosadności, ani wysokiego rejestru; z równą swobodą operuje metaforą, co wulgarnością, gdy wymaga tego prawda postaci czy sytuacji. W efekcie powstaje narracja gęsta, hipnotyzująca, od której trudno się oderwać, nawet jeśli chwilami boli.

„Weteran” to także znakomita powieść idei. Pod płaszczem erotyczno‑obyczajowego thrillera kryje się przenikliwa refleksja nad naturą systemów totalitarnych, nad podatnością mas na mit, nad tym, jak łatwo „wielkie idee” usprawiedliwiają najbardziej nieludzkie czyny. Pytanie, które stawia autor – jak wyglądałaby dziś Europa, gdyby historia XX wieku skręciła w inną stronę – pozostaje długo w głowie po odłożeniu książki.

To lektura wymagająca, ale niezwykle satysfakcjonująca: dla czytelnika dorosłego, inteligentnego, gotowego na mocne obrazy i równie mocne pytania. „Weteran” nie jest powieścią, którą się „po prostu czyta” – to książka, którą się przeżywa, z którą się dyskutuje i do której się wraca, by sprawdzić, gdzie kończy się historia, a zaczyna wizjonerska fikcja.

Odważna, nietuzinkowa, intelektualnie pobudzająca – „Weteran” zasługuje na uwagę wszystkich, którzy od literatury oczekują czegoś więcej niż tylko grzecznej opowieści.

Jan Wyszomirski – redaktor wydania

Portugalska eskapada – powieść

Gatunek: powieść obyczajowa

Okładka: twarda (miękka)

Wydawnictwo: Rideró

Rok wydania: 2018

Liczba stron: 352

Krótki opis: 

Ona — młoda lingwistka, wkrótce po ślubie ze znanym portugalskim pisarzem osiadłym w podwarszawskich Starych Babicach — zostaje wdową. On — młody arystokrata, menedżer i zarazem jej pasierb, przybywa do Polski, aby uporządkować sprawy rodzinne po zmarłym ojcu. Od pierwszego wejrzenia zakochując się w macosze, podstępnie uprowadza ją do Portugalii. Tu wciągana jest w sieć rodzinnych intryg owianych mrocznymi tajemnicami rodu.

Recenzja przepremierowa portalu „Subiektywnie o książkach”: 

(https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/2018/08/portugalska-eskapada-janusz-nizynski.html)

„(…) świat jest jak książka. Ci którzy nigdy nie podejmują decyzji o podróży, poznają tylko jej jedną stronę, tę z okładki…”.

Ryzyko i lekkomyślność nieodłącznie związane z wyprawą zwaną także eskapadą, zwiastują niebezpieczne przygody. Gdy jeszcze dochodzą do tego płomienny romans, portugalskie krajobrazy oraz sieć intryg, po prostu nie może być nudno. 

Janusz Niżyński to z wykształcenia inżynier, a z zamiłowania meloman i publicysta. Autor od ponad dwóch dekad uprawia działalność literacką, której wizytówką jest jedna z najstarszych stron w polskim internecie janusz.nizynski.pl W jego dorobku można znaleźć powieści, netowiska oraz bajki dla dzieci i dorosłych, a także felietony zamieszczane w prasie ogólnopolskiej i korporacyjnej.

Dorota to młoda lingwistka, która w wyniku splotu różnych okoliczności bierze ślub z o wiele starszym od siebie, znanym portugalskim pisarzem, który pod zmienionymi personaliami mieszka obecnie w Starych Babicach. Po jego śmierci, w życiu Doroty pojawia się Manuel – jej pasierb, który przybywa do Polski, by zamknąć sprawy ojca. Ta znajomość, pełna namiętności zaprowadza bohaterkę prosto do Portugalii.

Najnowsza powieść Janusza Niżyńskiego to istny rollercoaster emocji, który w miarę rozwoju toku akcji rozpędza się, zapewniając czytelnikowi mnóstwo wrażeń. Moje początkowe przeświadczenie o tym, że fabuła będzie płynęła sobie jednostajnym rytmem prysło niczym bańka mydlana w momencie, kiedy główna bohaterka przybyła do Portugalii. Dzieje się w tej książce wiele – intryga goni intrygę, tajemnice rodziny Paula Salazara powoli wychodzą na światło dzienne, a przeszłość zatacza koło. Sporo w fabule zaskoczeń związanych z jej wielowątkową konstrukcją, które wpływają na to, że „Portugalską eskapadę” czyta się bardzo przyjemnie.

W prozie autora nie mogłoby zabraknąć miłości i takie uczucie oczywiście w tej powieści się pojawia. Uczucie podszyte wielką namiętnością, ciągłą walką o dominację, swoistą grą dwójki zakochanych. Dorota i Manuel to bowiem dwa niezwykle silne charaktery, które trudno ujarzmić. Z wielkim zaciekawieniem obserwowałam rozkwit ich uczucia, tę widoczną w nich potrzebę postawienia na swoim. Ta swoista gra miłosna, podszyta delikatnym erotycznym wydźwiękiem rewelacyjnie zbudowała cały wątek romansowy, jaki z pewnością zadowoli miłośników tego typu klimatów.

Podczas śledzenia poczynań Doroty w trakcie jej pobytu w rezydencji rodu Salazarów, kreowałam w swojej głowie możliwe scenariusze rozwiązania zagadki podobnych do siebie potomków z obrazów, dziwnych powiązań rodzinnych i tajemnicy bransolety z trucizną. Autor jednak tak wielopłaszczyznowo skomplikował całą fabułę, że nie udało mi się rozgryźć zagadki, której rozwiązanie summa summarum okazało się dość prawdopodobne. Jednakowoż sam etap kreowania przeze mnie możliwych scenariuszy uważam za niezwykle odżywczy dla mojego umysłu.

„Portugalska eskapada” to napisana w epickim stylu wielowątkowa powieść, która przeniesie was w kolorowe i egzotyczne zakątki Portugalii, ale także postawi w obliczu mrocznych tajemnic starych rodów. Jest w tej książce wszystko czego oczekują miłośnicy romansów z dobrze wyeksponowanym wątkiem tajemnicy z przeszłości. 

Piąty krzyżyk Barbary – minipowieść

Gatunek: literatura obyczajowa

Wydawnictwo: Rideró
Data wydania: 2018 
Ilość stron: 37
Oprawa: miękka

Krótki opis:

Pięć składających się na jednolitą fabułę opowiadań z życia intymnego mężatki, czującej się w małżeństwie kobietą osamotnioną. Tytułowa bohaterka mając świadomość rozpoczęcia swej piątej dekady życia, podejmuje zmagania o prawo do czerpania satysfakcji z fizycznej miłości.
Miniatura obyczajowa dla dorosłego czytelnika.

Fragment:

…siedzi przy stole i samotnie świętuje rocznicę. Pije szampana, skubie truskawki i przygotowuje wyrafinowaną zemstę na „ukochanym draniu”. A jaką najlepszą byłaby zemsta, po tylu latach małżeństwa? Może miło spędzony wieczór z jakimś przystojnym mężczyzną? Dobrze! Choćby i za jej pieniądze! Przynajmniej jej dusza się uspokoi i ona — Barbara — znów poczuje się, jak powinna się czuć każda pragnąca być pożądaną przez mężczyznę kobieta!…

Bajki dla dorosłych

Gatunek: literatura obyczajowa, 28. bajek.  

Wydawnictwo: Rideró
Data wydania: 2018 
Ilość stron: 62
Oprawa: twarda

Notka redakcyjna:

Autor, znany wcześniej ze swoich bajek dla dzieci, tym razem przenosi nas w świat wydoroślałych fobii, wad i śmiesznostek. Piętnuje przywary, naśmiewa się i żartuje z dwulicowej obyczajowości swoich bohaterów. Ułożone od najkrótszej do najdłuższej — „Bajki dla dorosłych” Janusza Niżyńskiego — to nie tylko lekka, dowcipna, ale także pouczająca lektura dla dojrzałego, z poczuciem humoru i z odrobiną do siebie dystansu, czytelnika. Świetna książeczka do poduszki i podwieczorku.

Fragment książki: 

Lew z Bykiem piją piwo. Nagle Lwu zadzwoniła komórka. Bierze, przykłada do ucha.

– Tak, kochanie – mówi Lew – zaraz będę. Co robię? Z Bykiem piwo piję. Kiedy skończymy? A już prawie skończyliśmy, za chwileczkę uciekam. Co kupić? Aha, dobrze. Tak, tak! Kochanie oczywiście, wszystko zapamiętałem. Kupię wszystko!

Lew odkłada słuchawkę, a byk zaczyna chichotać.

– Przyjacielu – ledwo wymawiał dławiąc się od śmiechu – ale z ciebie pantoflarz! Żona  dzwoni, a ty jej: „tak-tak, kochanie, już uciekam, oczywiście kochanie, wszystko kupię”… Co z ciebie za chłop, ty królu Lwie?! Nie możesz trzepnąć łapą w stół i przypomnieć, kto tu facet, kto baba?!

Na to Lew odpowiada:

– Bracie, nie mieszaj bez sensu! Ty masz żonę Krowę, moja to Lwica!

Wigilijna opowieść

Gatunek: literatura obyczajowa, baśń. 

Wydawnictwo: Rideró
Data wydania: 2018 
Ilość stron: 98
Oprawa: miękka

Krótki opis: Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. Zdesperowany ojczym pragnący przedłużyć prawo do szczęścia, postanawia poślubić własną pasierbicę. Wbrew jej woli. Jego zamiary próbuje pokrzyżować rycerski chłopak, zakochany ze wzajemnością w wybrance ojczyma… Czy i jak miłość młodych ludzi pokona bezwzględnego, acz nieszczęsnego ojczyma? Czy dla wszystkich święta Bożego Narodzenia przyniosą szczęście i ukojenie?

Przykładowa recenzja (Recenzje Agi)

Chociaż opowieść ta miała swoją premierę w połowie października, to przedsionek świąteczno-zimowo-grudniowych wieczorów idealnie wpisze się w jej klimat. I od razu uprzedzę Was, iż to gatunek powieść obyczajowej połączonej z elementami fantastyki i baśni. W warstwie drugoplanowej dominuje świat realistyczny nasiąknięty wyjątkową aurą tajemniczości, która rozbudza naszą ciekawość i zmysły. I chociaż to historia skomplikowanej, ale szczerej i pięknej miłości trzeba przyznać, iż autor pokazał również różnorodność ludzkiej psychiki, pozwalając, by narastające w nas pytania o sensowność pewnych zachowań, granic poświęceń, pragnień zachowały swój wyjątkowy przekaz. I chociaż nie gustuję w tego typu literaturze, otwieram się powoli na nowe doznania, a z czystym sumieniem powiem, iż elementów fantastyki jest tu naprawdę niewiele.

Czworo bohaterów, z których każdy w sercu nosi swoje uczucia i sekrety. Michał przypadkiem da się wciągnąć w wir niebezpiecznych wydarzeń. Postać jego ojca pozwoli akcji na punkt zwrotny. W Kasi niespodziewanie wybuchnie cała głębia i szczerość miłości, a mroczna postać Baśniewskiego okaże się człowiekiem, który w imię miłości, chorych, despotycznych działań i zachowań zaprzeda duszę samemu diabłu, byle spełnić swoje ambicje i plany. Jest jeszcze czas, który pełni określoną rolę w tej sugestywnej i zaczepnej opowieści. Mierzony niemal ziarenkami w klepsydrze stanie się retrospekcyjnym wahadłem, które zabierze nas w nieoczekiwany ciąg wydarzeń.

Te postaci tyle samo łączy, co dzieli. Ich światy, wyrwane szponom zła nieodmiennie toczą boje o to, co dobre, co zgodne z ich światopoglądami. Spowiedź Księcia Wieczności w moim odczuciu odziera dwie strony naszej ludzkiej natury. Pokazuje, do jakich jesteśmy w stanie posunąć się kroków, jak nisko upaść, jak wiele poświęcić, by spełnić swoje ego, pragnienie odzyskania tego, co kochamy. Każdy z tych bohaterów ma swój odmienny życiorys, według innych żyje zasad,

Aurę zagadkowych wątków i tajemnic podsyca jeszcze bardziej specyficzny język opowieści, którego autor okrasza charakterystycznymi zwrotami, czy frazami. Obraz wykreowanego świata przedstawionego sprowadza nas do głębszych refleksji i przemyśleń.

„Wigilijna opowieść” Janusza Niżyńskiego uwypukla prawdziwość uczuć i zmysłów, nadając jej ton swoistej eteryczności. Miłość jest tutaj wartością nadrzędną, udowadnia, że możliwie jak najczulsze jej doświadczanie i bliskość drugiego człowieka jest jednym z elementarnych wartości. Otwiera przestrzeń nieznanych rewirów ludzkiej wrażliwości, magię afektów. Zakończenie opowieści pozostawia pewien stopień niedosytu, bo chociaż autor zbudował odnośnik do jasnego, konkretnego przekazu, budzi jednocześnie wiele domysłów i możliwość dopowiedzenia tej historii po swojemu. Szczerze polecam!

Agnieszka Krizel

———

Przedmowa do książki:

Drogi Czytelniku,

ta niedługa, niespełna stustronicowa książeczka, której cała akcja rozgrywa się w pięknych baśniowych sceneriach Starych Babic, może być wspaniałym remedium na długi wieczór, gdy po kolacji postanowisz odpocząć w swym ulubionym fotelu i oddać się miłej lekturze. Oczywiście każda inna sposobność i pora dnia także będzie dobra, bo mimo że to niedługa książeczka, są w niej nagromadzone najróżniejsze uniesienia i emocje pasujące na każdą okazję. Jest ujmująca słodycz rozkwitającego uczucia dwojga zakochanych ludzi, jest rodzinna troska i nadzieja na lepsze „jutro”, jest wiara w niezłomne zwycięstwo sił dobra nad siłami zła. I jest przede wszystkim historia niezwykłej wiekuistej miłości, będącej czymś dużo więcej niż żarliwą pasją. Miłość ta — drogi Czytelniku — to bowiem nieśmiertelne uczucie doznawane przez mego nieszczęsnego bohatera, dla którego zatrzymał się czas i które w sercu pokutującego mężczyzny trwa od stuleci po wieczność… Są wreszcie w tej książeczce baśniowe motywy, jakże mi bliskie od czasu pojawienia się na półkach księgarskich mojej cieszącej się niesłabnącym zainteresowaniem powieści „Baśń”.

Być może czytelnicy „Baśni” teraz odnajdą w „Wigilijnej opowieści” podobne klimaty, być może rozpoznają postaci z innych moich książek, a z pewnością przypomną sobie niektórych bohaterów „poprzedniczki”. Ta książeczka jest bowiem gatunkowo lekturą siostrzaną do „Baśni” i w pewnym sensie jej dopełnieniem. W „Wigilijnej opowieści“ przecież też pojawi się tajemniczy nastrój, mrok, sekrety przeszłości… Jednak między obiema powieściami są także różnice. O ile w „Baśni” każdy rozdział wpływający na rozwój fabuły był jednocześnie odrębną nowelką, o tyle w „Wigilijnej opowieści” tak już nie jest. Akcja książeczki będzie rozwijać się sukcesywnie, zmierzając do kulminacyjnego rozstrzygnięcia, o którego zaskakującym finale Czytelnik dowie się dopiero w epilogu.

Drogi Czytelniku, ufam, że całą książkę przeczytasz bez trudu i z prawdziwą przyjemnością. Sprzyjać temu będzie nieduży jej rozmiar i wartka frapująca fabuła… Gdybyś po jej przeczytaniu zechciał ze mną podzielić się swymi refleksjami — to nic prostszego: możesz to uczynić na moim facebookowym fanpage’u. Byłoby mi bardzo miło, gdybyś i Ty (jeśli do tej pory tego nie uczyniłeś) dołączył na nim do licznej już rzeszy drogich memu sercu Czytelników i Sympatyków.

Zapraszam Ciebie także do sklepiku z moim książkami, który znajdziesz pod adresem: Janusz.Nizynski.pl. Możesz w nim nabyć każdą moją książkę w wersji papierowej i elektronicznej. Na życzenie do zakupionego woluminu wpisuję indywidualną dedykację. Książki sklepik wysyła pocztą.

A teraz nie pozostaje mi już nic innego, jak zaprosić Cię do lektury mojej „Wigilijnej opowieści”… Wspaniałych czytelniczych wrażeń!

Heloiza i jej warszawski Abelard

Gatunek: powieść obyczajowa

Okładka: miękka

Wydawnictwo: Rideró

Rok wydania: 2018

Liczba stron: 406

Krótki opis: Ona — mieszkanka małego podwarszawskiego Wojcieszyna, jest młodą inteligentną lingwistką urodzoną we Francji, gdzie spędziła swoje dzieciństwo. Pewna stara Korsykanka powiedziała jej, że każda dziewczyna o imieniu Heloiza, powinna odszukać mężczyznę o „pięknym umyśle Abelarda” i sprawić, aby ten bez reszty ją pokochał.

On — jest prezesem dużej warszawskiej firmy i jednocześnie poczytnym pisarzem-celebrytą. Heloiza zostaje jego osobistą asystentką. Czy ziści się przepowiednia starej Korsykanki?

Przykładowa recenzja: Katarzyna Tuszyńska-Jąkalska (blog: Wielbicielka książek)

„- (…) według mnie najpiękniejszym uczuciem nie może być miłość. 

Jest nim siostrzany głos serca: czułość.

– Czułość?

– Tak. Tylko ona, tylko czułość jest w stanie dodać nam skrzydeł, otulić nas ciepłem, światłem

i jak feeria barw zachodzącego słońca dotknąć najbardziej skrytych pokładów naszej duszy…”

Przyznaję, że Janusz Niżyński jest jednym z mych ulubionych pisarzy polskich. Jego powieści dotychczas przeze mnie poznane stanowiły kompozycję pasji, nietuzinkowości, nieprzewidywalności i enigmatyczności. Owiane nostalgiczną nutą i sentymentalną aurą, przesiąknięte morzem emocji i nade wszystko będące zbiorem istotnych wartości okazały się dla mnie cudowną, liryczną i niezapomnianą podróżą. Dlatego też sięgając po najnowszy wolumin autora o dość intrygującym, poważnym i poniekąd archaicznie brzmiącym tytule „Heloiza i jej warszawski Abelard”, oczekiwałam podobnych wrażeń, jakich dostąpiłam wcześniej, przy okazji smakowania poprzednich książek pisarza. Jakież było moje zdziwienie, gdy w czasie delektowania się owym utworem okazało się, że niejako odbiega on od pozostałych zajmujących miejsce w literackim szeregu lektur autorstwa Janusza Niżyńskiego. Dlaczego? O tym w dalszej części tekstu – zapraszam.

Janusz Niżyński – autor poczytnych książek dla dzieci i dorosłych, od ponad dwudziestu lat uprawia działalność literacką na jednej z najstarszych stron w zasobach polskiego internetu: Janusz.Nizynski.pl W dorobku posiada m.in. takie formy literackie jak: powieści, felietony i bajki, w tym także dla dorosłych. Oprócz książek publikował też liczne felietony w prasie ogólnopolskiej i korporacyjnej. Jego fanpage na FB zrzesza kilka tysięcy sympatyków. (źródło: okładka książki)

Janusz Babicki to prezes zarządu pewnej warszawskiej spółki, powieściopisarz i entuzjasta kobiecego piękna, mieszkający w secesyjnym dworku w Konstancinie. Mężczyzna od dawna zafascynowany jest swoją nieformalną asystentką, Cateriną, z którą łączą go nie tylko relacje biznesowe, ale również ściśle prywatne. To myśl o niej nieustannie zaprząta jego głowę. Jednak pewnego dnia w to skupisko myśli wkrada się obraz tajemniczej kobiety popijającej sok pomidorowy (tak bardzo uwielbiany przez Janusza) na lotnisku.

Heloiza Rogoźnicka to trzydziestoletnia mieszkanka Wojcieszyna, lingwistka, urodzona w Burgundii we Francji. Z tymże miejscem wiąże się pewna „legenda”, o której opowiedziała młodej kobiecie Korsykanka. Mianowicie głosi ona, iż każda Heloiza pochodząca z tego konkretnego francuskiego regionu powinna odszukać swego o „pięknym umyśle Abelarda”, a następnie zrobić wszystko, aby ten stracił dla niej głowę i oddał jej całe swe serce. Heloiza stara się póki co nie myśleć o przepowiedni nieznajomej i skupić się na poszukiwaniu pracy. Tę otrzymuje w siedzibie pewnej firmy, zajmując posadę osobistej asystentki prezesa.

Janusz i Heloiza spotykają się któregoś ranka w firmie. On okazuje się prezesem, ona jego sekretarką. Oboje doświadczają czegoś niepowtarzalnego i hipnotyzującego… Czy to ona jest tą kobietą z lotniska? Czy to on jest jej Abelardem?

Nieoczywista, zadziwiająca, figlarna, sympatyczna, niezwykle przyjemna i w kilku aspektach oryginalna – tymi słowy można określić opowieść ukazaną w „Heloizie i jej warszawskim Abelardzie”. Zdecydowanie owa wyróżnia się na tle swych poprzedniczek, tj.: „Baśń” czy „Kochankowie ze Starych Babic”.  Dlaczego? O ile poprzednie powieści autora, z którymi miałam przyjemność się zaznajomić, tchnęły refleksyjnością, wzniosłością i nastrojowością, o tyle w przypadku „Heloizy i jej warszawskiego Abelarda” niewątpliwie można mówić o lekkości, wytchnieniu, i co zaskakujące, humorystycznym charakterze utworu. To właśnie ta ostatnia cecha niesamowicie mnie nie tylko zadziwiła, ale też w pewnym sensie ujęła. Ów komiczny wydźwięk płynący spokojnym rytmem na łamach opowiedzianej historii wprawił mnie w niebywale dobry nastrój, sprawił, że na mej twarzy co i rusz pojawiał się uśmiech, a jej lektura z każdą kolejną kartką stawała się coraz to większą rozkoszą. Owa opowieść, jakże dojrzała, smaczna i pełna absorbującego uroku, pachniała tajemniczością, unoszącą się namiętnością, chwilami powagą, a gdzieniegdzie nawet i sarkazmem, co zwyczajnie ją urozmaicało i nadało jej nieszablonowego kształtu.

Prym wiedzie harmonijnie poprowadzony wątek miłosny. Ów zdecydowanie przykuwa uwagę, zajmuje myśli i wyzwala paletę rozmaitych emocji, których namiastka utrzymuje się jeszcze długo po rozstaniu z bohaterami. Stopniowo rozwijający się, nierzadko wprowadzający w konsternację, otulony sekretami powoli odkrywanymi, przesiąknięty żarliwością i gorącą atmosferą, a także naznaczony szczyptą satyry fascynuje, ujmuje, bawi, rozpala i nade wszystko czaruje. Tenże motyw zabarwiony został ciekawymi przedmiotami skupionymi na relacjach stricte biznesowych oraz więzach rodzinnych. Te z kolei, choć esencjonalne, nie tylko uatrakcyjniają przedstawioną historię, ale nadają jej świeżości, w pełni angażują i pozwalają snuć domysły. Albowiem rozwój ich nie jest tak naprawdę do końca przewidywalny – zresztą to tyczy się wszystkich kwestii ujętych w powieści. Bo o ile ostatecznych rozwiązań paru z nich niejako można się domyślić, to ich przebiegu już nie, co na pewno stanowi zaletę nici fabularnej. Upiększeniem jej są jeszcze lakoniczne nawiązania do przeszłego życia bohaterów, lapidarne, aczkolwiek niepozbawione mocnego akcentu ich wspomnienia oraz fragmenty powieści pisanej przez Babickiego odgrywającego pierwszoplanową rolę w „Heloizie i jej warszawskim Abelardzie”.

Ale czy na pewno to on gra pierwsze skrzypce? Co prawda jest intrygującą osobowością, mieszanką pewności siebie, wrażliwości, otwartości i szczerości. I wszystkie fabularne drogi prowadzą do jego osoby, posiadłości i firmy. Jednak odniosłam wrażenie, że został kompletnie przygaszony. Moim zdaniem to postać Heloizy, wraz z jej inteligencją, bystrym okiem, przyzwoitością oraz przybieraniem niejednej twarzy (na potrzeby powierzanych bądź wymaganych zadań) całkowicie przyćmiła Janusza Babickiego. To ona, jej postępowanie, zachowanie i niepowtarzalny styl bycia czynią ją bezpretensjonalną gwiazdą powieści. Tym bardziej, że jej otoczka zewnętrzna jest niebywale tajemnicza. Albowiem Heloiza posiada pewien dar – to po pierwsze. Po drugie, ciąży nad nią klątwa. Po trzecie, ktoś ją śledzi. A po czwarte, ma ona coś wspólnego z pewnym freskiem. W międzyczasie pojawia się też sprawa niejakiej spinki… No i oczekiwanie na Abelarda… Prawda, że jest ciekawie? O co w tym wszystkim chodzi? Ja nie zdradzę, odsyłam do lektury książki.

„Heloiza i jej warszawski Abelard” to bez wątpienia nietuzinkowa, pasjonująca, przepełniona humorem, utkana z prostych i lekko brzmiących słów powieść o przyjaźni, determinacji, miłości, nadziei i przeznaczeniu. To również historia o manipulacji, upartości, lojalności, ambitnym wyznaczaniu sobie celów i dążeniu do ich realizacji oraz o spełnieniu i ogromnej pasji. Humor, elegancja i mnóstwo wrażeń gwarantowane. Gorąco polecam! 

 Cytaty:

„- (…) Jeśli między dwoma sercami budzi się miłość, 

to każdy ogród może zapachnąć dla oblubieńców wszelakim kwieciem.”

„- (…) A choćby i tego, aby w życiu udawać głupszą niż się jest. 

Bo jeśli można udawać głupszą, niż się jest, to znaczy, że nie jest się tak całkiem głupią.”

„Prawdziwa kobieta nie jest małą dziewczynką, która dałaby się zjeść wilkowi.

Jest na to zbyt mądra i przewidująca…

Prawdziwa kobieta jest jak piękna rzeźba – może ją ulepić tylko wrażliwy artysta,

od początku świadomy swych intencji. 

Bo czyż prawdziwa kobieta nie jest jak kwiat, 

który w pełni rozkwita tylko przy troskliwym ogrodniku? Jest!…

Prawdziwa kobieta to rzeka – a jej horyzontalnym celem:

ocean albo przynajmniej prawdziwe morze.”

„- (…) To smutek o rozległym świecie i śmiertelnej ludzkiej samotności.

Samotności, którą czujemy nawet w tłumie bliskich.

To smutek odwiecznych pytań, odpowiedzi na które nigdy nie było i nie będzie dane nam znaleźć.

Smutek życia i nieuchronnej śmierci. 

Smutek miłości, której każdy szuka, znajduje, a potem bez sensu zatraca.

Smutek o marności świata i chęci nadania mu sensu.

Smutek o tym, czego nie da się ująć w słowa, a co można tylko wyśpiewać.

I w tym smutku jest wielka radość. Blues – to symfonia.

Symfoniczna głębia i duch muzyki wyrażanej przy użyciu narzędzi dwudziestego wieku.”

Baśń – powieść

Gatunek: powieść obyczajowa.

Wydawnictwo: Ridero
Data wydania: 2017

Ilość stron: 204

Oprawa: miękka

Krótki opis: powieść obyczajowa przeznaczona dla dorosłego czytelnika. Motywy baśniowe splatając się z bardzo zwykłymi losami zwykłych ludzi, przekazują uniwersalne prawdy o ludzkich ułomnościach, ale także marzeniach. Nie do końca wiadomo, czy były prawdziwe, czy urojeniami bohaterów. Wątki, losy postaci i fabuła rozwijają się na przestrzeni kilkunastu różnorodnych tematycznie rozdziałów, z których prawie każdy mógłby być także samodzielnym opowiadaniem.

Recenzja: Katarzyna Tuszyńska-Jąkalska (blog Wielbicielka Książek)

„Życie jest piękne i takim niech sobie trwa. Choćby i we śnie…”

Moją pierwszą przygodę z twórczością Janusza Niżyńskiego stanowiła powieść obyczajowa okraszona kryminalną nutą o intrygującym tytule „Master Stengraf i synowie. Oblicza miłości”. Okazała się nie tylko zaskakującą, ale nade wszystko doskonałą prozą o istocie miłości. Dostąpiłam wówczas zaszczytu napisania rekomendacji na okładkę książki, z czego jestem ogromne dumna. Kiedy całkiem niedawno autor zwrócił się do mnie z propozycją zrecenzowania jego najnowszej powieści pt. „Baśń”, sprawił mi tym wielką przyjemność, a ponadto poczułam się doceniona. Zgodziłam się zatem od razu, z niecierpliwością wyczekując przesyłki. Krótko po jej otrzymaniu zabrałam się za pochłanianie klimatycznej i tajemniczej książki. Od czasu zaznajomienia się z jej zawartością minęło raptem kilkanaście godzin, a ja nadal o niej myślę… Moje drugie spotkanie z piórem pisarza uważam nie tylko za nad wyraz udane, ale w głównej mierze za niesłychanie cenne. Zapraszam na recenzję. 

Janusz Niżyński – autor poczytnych książek dla dzieci i dorosłych, od ponad dwudziestu lat uprawia działalność literacką na jednej z najstarszych stron w zasobach polskiego Internetu: Janusz.Nizynski.pl. W dorobku posiada m.in. takie formy literackie jak: powieści, felietony i bajki, w tym także dla dorosłych. Oprócz książek publikował też liczne felietony w prasie ogólnopolskiej i korporacyjnej. Jego fanpage na FB zrzesza kilka tysięcy czytelników. (źródło: okładka książki)

„Baśń” to esencjonalna i niezwykle wartościowa kompozycja opowiadań przesiąkniętych rozmaitymi emocjami. Każda z kilkustronicowych powiastek może stanowić osobliwy obraz o wyrazistym przekazie, ale to pochłanianie ich w wyznaczonej kolejności pozwala stopniowo wyłuskiwać niesione w nich mądrości i ukazać ostatecznie niejedno przesłanie owego woluminu. To fascynujący splot zawiłych ludzkich losów, pełnych nadzwyczajnych i niejasnych zdarzeń oraz niepozbawionych sensualnych uniesień, mocy przeznaczenia, namiastki przenikliwego lęku i wszechogarniającego mroku, a także nutki nadziei i spełnienia. Redaktorka, informatyk, psycholog i założycielka organizacji charytatywnej – między innymi te postacie zmierzą się ze swymi słabościami, stoczą walkę ze złudzeniami, poznają smak goryczy, będą poszukiwać własnej drogi do szczęścia, a także zapragną zrealizować skrywane marzenia… Na pewnym odcinku ich życiowej drogi pojawi się czarny kot o przenikającym spojrzeniu i „ktoś” jeszcze…

Słowa, które uwodzą. Zagadkowe nici kłębka fabularnego, które absorbują i pasjonują. Fragmenty, które stopniują napięcie, wyzwalają niepewność i rozpalają zmysły. Przestrzeń między wierszami niezapisana, ale niewątpliwie istniejąca, jakże głęboka i skłaniająca do kontemplacji. To „Baśń” – najnowsza proza Janusza Niżyńskiego. Od pierwszej strony frapuje, porywa w niezwykłą podróż po meandrach ludzkiej psychiki, zabiera do miejsc budzących lęk, ale również dających rozkosz i wyzwalających uśmiech na ustach. To powieść, w którą się wnika, wsiąka, wczuwa i którą się przeżywa na sobie znany sposób. Zgłębia się jej tajniki i ukryte życiowe prawdy, jakże oczywiste, ale we współczesnym świecie często niezauważalne z różnych względów. Historia skłania do niejednej refleksji, wymaga skupienia i ciszy ułatwiających odkrycie przenikających się wzajemnie wartości. Angażuje myśli, których natłok powoduje swego rodzaju chaos, ale subtelny i przyjemny. Wyzwala uczucia, które z każdą kolejną kartką się potęgują. Czasem budzi niesmak, niekiedy rodzi obawy, innym razem rozpala ciepło w sercu i na duszy, a na koniec pozostawia niedosyt i pragnienie na więcej. Realizm przeplata się z metafizyką, rzeczywistość z irracjonalizmem, jawa ze snem, podświadomość z bezwolnością, prawda z wytworem ludzkiej wyobraźni. Owe elementy owiane są morzem tajemniczości, magią niepowtarzalnego i nierzadko przenikliwego klimatu oraz ogromną dozą niejasności. Wzajemnie przenikające się w powiastkach motywy malują niesamowite obrazy pełne zawirowań, nieoczywistych rozwiązań i ukrytych w nich znaczeń. Intrygująca wielowątkowość, nieprzewidywalność następujących po sobie zdarzeń, zmysłowość scen intymnych, fascynujące akcenty baśniowe, wyrazistość odczuwanych emocji i trudny do zdefiniowania nastrój udzielający się przez całe dwieście stron, to z pewnością walory powieści obyczajowej Janusza Niżyńskiego. 

Enigmatyczność losów zwykłych postaci budzi nie lada ciekawość i chęć zapoznania się z poszczególnymi kawałkami ich życiowej układanki. Ich zachowania, postawy, poglądy na otaczający świat, defekty emocjonalne, fobie pozbawiające radości życia, wybory przysłaniające świat, dążenia do określonych celów, realizowanie założeń, a nade wszystko odkrywanie siebie i swoich niedoskonałości kryją się za ujmującą i barwną powłoką słowną. Ścieżki życiowe każdego z bohaterów stanowią momentami skomplikowaną, ale ogromnie wartościową mozaikę przyjmującą rozmaite kolory. Drogi niepozbawione łagodnych i ostrych zakrętów co rusz namnażają coraz to nowe rozterki, stawiają kłody pod nogi, wprawiają w zakłopotanie, układają się w labirynt, z którego ciężko jest się wydostać, a nawet spychają w przepaść, z której nie ma już powrotu. Psychiatra Patryk Trazomski próbujący rozwikłać nietypowe przypadki, Konrad Kozłowski, który w trakcie przejażdżki motocyklowej doświadcza czegoś niezwykłego, pisarz Jan Baśniewski, który nagle dostrzega to, co cenne, Katarzyna Bond przełamująca strach stając z nim oko w oko – to między innymi ci bohaterowie będą musieli stoczyć bitwę nie tylko ze sobą i swoimi pragnieniami, ale również z życiem. Życiem będącym milionem zmieniających się slajdów obrazujących pojedyncze chwile, życiem przywołującym wspomnienia i zbyt wcześnie pozbawiającym przyszłości, życiem pełnym uroku i mroku, życiem stanowiącym kalejdoskop doznań, uczuć, dźwięków, smaków, zapachów i słów. Życie to wyzwanie. Jak zatem poradzą sobie z nim wspomniane postacie?

„Baśń” to wyjątkowa powieść o miłości, śmierci, przeznaczeniu, samotności, relacjach międzyludzkich, utracie bliskiej osoby oraz o poszukiwaniu sensu życia i docenianiu jego istoty. To opowieść o ludziach, ich wadach, mankamentach, uzależnieniach, lękach, a także o ich pasjach, walorach i marzeniach. To wachlarz pochłaniających uwagę i zaprzątających myśli historii, które wzruszają, chwytają za serce, czasem przerażają, niejednokrotnie zaskakują, zmuszają do przemyśleń, a przede wszystkim doskonale i precyzyjnie odzwierciedlają ludzkie słabostki, udzielając odpowiedzi na wydawać by się mogło proste pytania: Czego boi się człowiek? Przed czym ucieka? Do czego dąży? O czym marzy?

Oryginalna, nieoczywista, magiczna, intensywna i zapadająca w pamięć – oto jest „Baśń”. Odważysz się do niej zajrzeć? Gorąco zapraszam i zachęcam!

 Cytaty:

„Wolno szli po ciemnej ulicy. 

Nawet tak paskudna pogoda przy takiej towarzyszce wydała mu się czymś nieistotnym 

i absolutnie bez znaczenia. Najchętniej szedłby z nią, szedł i szedł bez końca. 

Bo przy niej zapomniał o złamanym sercu. I w ogóle zapomniał o jakichkolwiek problemach

i zmartwieniach, które jeszcze całkiem niedawno wydawały się zupełnie nie do rozwiązania. 

Mijali jakieś domy, latarnie, poprzeczne uliczki, a on szedł obok niej i nie zwracał uwagi na nic.

Pamiętał jedynie biegnącego nieopodal kota. 

Czarnego kota o zielonych oczach, pewno tego samego, 

którego kilka godzin wcześniej niemal nie rozdeptał wciskając się do knajpy. 

Towarzyszył im, nie wiedzieć czemu, przez całą drogę.”

„(…) Żyć, widzieć ciebie i tańczyć dla ciebie. To moje przeznaczenie.

Pamiętam o nim zawsze. I jeszcze… Wiesz, czemu stale taka sama muzyka?

Przecież mam jeden mechanizm. Nigdy go nie zmieniam, jestem mu wierna. I Tobie też będę.”

„Wziąłeś mnie i zacząłeś przyglądać się – teraz już ze wszystkich stron.

Wiesz, jak się wtedy wstydziłam?… A wcześniej nigdy nie wiedziałam, co to wstyd.

Nie mogąc zamykać oczu, rumieniłam się. 

Czy pod pokraśniałym obliczem zauważyłeś moje zmieszanie? – Nie wiem. Chyba tak… 

Teraz zrozumiałam, czemu moje oczy nigdy się nie zamykają. 

Bo od chwili naszego spotkania powinnam móc zawsze ciebie widzieć. Zawsze. I tak postanowiłam.”

„Jak mam dalej żyć? Czy Ty naprawdę zawsze będziesz z nią, a nie ze mną?

Mam jeszcze jakieś szanse? Wiem… Ani jednej. Całą wieczność być obok ciebie, ale nie z tobą. 

 To moja przyszłość. I widzieć ją każdego dnia. Czasem ciebie. Patrzeć na wasze… 

Patrzeć na was, jak wy… Jak długo tak można wytrzymać? Czyżby, póki śmierć nie rozłączy? 

Nas… Moja śmierć?

Kochany…”

„- (…) Ale najbardziej obrzydliwe w tym świecie jest ludzkie kłamstwo. Och!

To kłamstwo, to subtelne, niedające się złowić, 

przenikające całą istotę tych nędznych i małych stworzeń.

Młody człowieku! Gdybyś wiedział, ile w świecie króluje kłamstw! 

Twoje szczęście jest w tym, że nadal tego nie wiesz. 

Jeśli twój przyjaciel przysięga ci wieczną przyjaźń, nie wierz mu. 

On po prostu czegoś od ciebie potrzebuje. Jeśli twoja dziewczyna mówi, że cię kocha – kłamie. 

Po prostu chce się ustatkować. W tym świecie wszyscy są zawistni, cyniczni i złośliwi. 

Wszyscy wzajemnie się nienawidzą i rozdeptują jeden drugiego, 

aby tylko przejąć choćby jedną rodzynkę ich ciasta.”

„- (…) Nawet najlepszy z nas jest w stanie poświęcić każdego,

byleby tylko przedłużyć swe życie, nawet choćby na chwilę.”

„- Czasem w naszym życiu zdarzają się takie rzeczy, które rozumiemy znacznie później.”

„- Tacy są ludzie. Mierząc się z czymś nieznanym, wolą to „coś” uznać za żart, niż próbować zrozumieć! 
Cóż… taka rasa. Inna.”

Kochankowie ze Starych Babic

wydanie III 

Gatunek: literatura obyczajowa

Wydawnictwo: Rideró
Data wydania: 2018 
Ilość stron: 186
Oprawa: miękka

Krótki opis (wg recenzji jn.): „To historie kilku osób, które łączy jedna miejscowość, jedna stacja benzynowa i jedno pragnienie – bycia kochanym. To silne, niekiedy duszące i tłamszące pragnienie powodowało, że pogubili się uczuciowo, mentalnie i życiowo. Na pewnym odcinku wybranej przez siebie drogi zwyczajnie zbłądzili, potknęli się, i utracili coś dla nich wartościowego. Zmuszeni do rezygnacji ze swych marzeń, zamknęli się szczelnie w swej twardej skorupie, przez którą nie dało się przebić wiele lat…”

Przykładowa recenzja: Katarzyna Tuszyńska-Jąkalska (blog: Wielbicielka Książek)

„(…) Bólu nie ukryjesz, nie wyłączysz.

Ból trzeba przeżuć, strawić i nauczyć się żyć z nim razem, obok siebie.”

Uwielbiam historie wychodzące spod pióra Janusza Niżyńskiego, i zawsze owe pochłaniam, następnie żałując, że uczyniłam to zbyt prędko. Są przesiąknięte specyficznym klimatem i owinięte niepowtarzalnym, delikatnym oraz niejako podniosłym fluidem, zwinnie oplatają nićmi fabularnymi, wymagając skupienia odrywają od rzeczywistości i zmuszają do wyłuskiwania mądrości życiowych kryjących się za pojedynczymi słowami. Z przyjemnością delektuję się smakiem każdej powieści, a potem ze smutkiem odkładam ją na półkę mojej biblioteczki. Jednak za każdym razem uspokaja mnie świadomość, że jeszcze nie raz do niej powrócę, aby znów nasycić się jej nie w pełni jasną niezwykłością…

Janusz Niżyński – autor poczytnych książek dla dzieci i dorosłych, od ponad dwudziestu lat uprawia działalność literacką na jednej z najstarszych stron w zasobach polskiego Internetu: JanuszNizynski.pl. W dorobku posiada m.in. takie formy literackie jak: powieści, felietony i bajki, w tym także dla dorosłych. Oprócz książek publikował też liczne felietony w prasie ogólnopolskiej i korporacyjnej. Jego Fanpage na FB zrzesza kilka tysięcy sympatyków. (źródło: okładka książki)

Urokliwe Stare Babice otulone Puszczą Kampinowską. Czas przygotowań świątecznych i rodzących się w owym okresie refleksji. Miejscowa stacja benzynowa. I jej pracownicy zmagający się z osobistymi dylematami, a przynajmniej próbujący sobie z nimi poradzić. Wielisława nadal boryka się z traumą sprzed kilku lat, skupiona na przeżywaniu żałoby tkwi w zawieszeniu, izoluje się od ludzi i zamyka w sobie. Tamten dzień sprawił, że jej plany i marzenia utraciły moc. Ów dzień wyzuł ją z pozytywnych emocji, pozbawił celu i sensu życia, naznaczył pustką. Wika pragnie miłości, ale czy jest gotowa się na nią otworzyć? Jej brat, Mieczysław – mąż i ojciec, sądził, że już wymazał z pamięci, i nade wszystko z serca dawną ukochaną. Ale gdy ta zjawia się pewnego dnia na BP, mężczyzna zdaje sobie sprawę z tego, że nigdy nie zapomniał… Mariola to spełniona mama kilkuletniej dziewczynki i nie w pełni szczęśliwa żona weterynarza, który całymi dniami i nierzadko nocami przebywa w klinice. Któregoś wieczoru samotna kobieta postanawia zajrzeć na portal randkowy. Poznanie niejakiego fotografa uświadamia jej coś bardzo istotnego… Julia ma bogatego męża i luksusowy dom. Wszystko to, o czym od zawsze marzyła i do czego za wszelką cenę dążyła. Dlaczego zatem nie jest szczęśliwa?

Powieść, licząca niespełna sto dziewięćdziesiąt stron, z premedytacją porywa w nostalgiczną otchłań ludzkich zawirowań niepozbawionych dramatyzmu i goryczy. Melancholia przebijająca przez kolejno po sobie następujące kartki, skrywające zawiłość jakże prawdziwych losów różniących się pod wieloma względami ludzi, słowa ukryte między wierszami, i niezwykła subtelność w przekazaniu istoty ukazanej historii sprawiają, że od początku wpada się w stan głębokiej kontemplacji, z którego bardzo trudno jest się wydostać. Ów nastrój otacza swymi mackami, otula smutną i niejako przeszywającą ciało aurą, wyzwalając niepokój, a jednocześnie przyczyniając się do wzbierających w oczach łez. Dlaczego? Bo choć opisana historia nie jest oparta na faktach, to brzmi niesłychanie autentycznie. Z pewnością stanowi odzwierciedlenie pełnego rozterek i pragnień obrazu niejednego człowieka. To prosta, zwyczajna, esencjonalna, ale niebywale przemyślana i klarowna w swym wyrazie opowieść. Jej lapidarne wątki harmonijnie ze sobą scalone tworzą ujmujący i poruszający kłębek fabularny. Pojedyncze motywy absorbują i fascynują, pobudzają wyobraźnię, pozwalają snuć domysły i nakreślić koncepcję powoli zbliżającego się finału. Jednostajny, przejmujący i kontemplatywny rytm w pewnym momencie zostaje zakłócony zaskakującym i mrocznym tonem. A zakończenie okazuje się nieprzewidywalne, niejednoznaczne, wprawiające w zadumę i zaprzątające głowę nawet długo po jego poznaniu. Całość, będąca kompozycją powagi, rozkoszy, bólu i nadziei, dotyka najczulszych strun duszy, zanurza w odmętach myśli wprawiając owe w zakłopotanie i nadając im intensywny bieg, by wreszcie z czasem takowe uspokoić, wyciszyć i wskazać jedną drogę w celu wyłuskania cennych wartości, a nawet uświadomienia jasności co poniektórych aspektów. Ostatnia strona utworu nie jest końcem literackiego spotkania z bohaterami Starych Babic, wręcz przeciwnie, poniekąd jest początkiem, morzem wyłaniających się pytań, prowadzących do rozmaitych rozwiązań. A będzie ich wiele, albowiem każdy czytelnik dopisze swoje własne, bazując na swoim doświadczeniu, swoich przeżyciach, a nawet swojej intuicji…

Proza „Kochankowie ze Starych Babic” nie jest romansem, ani tym bardziej jednostką literatury erotycznej, choć tytuł sugerowałby być może inaczej. To powieść obyczajowa uwzględniająca emocjonalne tragedie ludzkie, przybierająca chwilami romantyczne znamiona, naznaczone nutką szaleństwa. To historie kilku osób, które łączy jedna miejscowość, jedna stacja benzynowa i jedno pragnienie – bycia kochanym. To silne, niekiedy duszące i tłamszące pragnienie powodowało, że pogubili się uczuciowo, mentalnie i życiowo. Na pewnym odcinku wybranej przez siebie drogi zwyczajnie zbłądzili, potknęli się, i utracili coś dla nich wartościowego. Zmuszeni do rezygnacji ze swych marzeń, zamknęli się szczelnie w swej twardej skorupie, przez którą nie dało się przebić wiele lat. Tłumili w sobie prawdziwe uczucia, skrzętnie je ukrywali, udając przed innymi, że wszystko jest w porządku. Nie było, nie jest, i nie wiadomo, czy kiedykolwiek będzie. Mówi się, że człowiek jest kowalem swego losu. To prawda, każda istota spośród wielu możliwych dróg dokonuje wyboru tej jedynej, którą podąża. Jedna prosto prowadzi do celu, druga pełna zakrętów w końcu obiera właściwy kierunek, a inna pociąga w przepaść, z której nie ma powrotu. Wybór odpowiedniej ścieżki życiowej jest niezwykle trudny, bowiem rzutuje na przyszłość. Każda podjęta decyzja zaważa na dalszym życiu. Czasem człowiek popełnia błąd, za który przychodzi mu niestety zapłacić wysoką cenę. Zdarza się też, że to los staje przeciwko niemu, pozbawiając nierzadko wyjścia i szansy na ciąg dalszy. To jest życie. Życie będące morzem wszelakiego rodzaju uczuć, marzeń, pragnień, pasji. Pasmem nieszczęść, trosk, cierpień i strat. Oceanem smaków, zapachów i barw. Życie każdego z bohaterów owej powieści przybrało inny kolor, inny widok. Dla jednych wzeszło piękne słońce mieniące się tańczącymi nieustannie drobinkami złota. Dla drugich niestety życie utraciło blask stawiając na ich drodze burzowe chmury, z których siąpił deszcz…

Najnowsza powiastka Janusza Niżyńskiego porusza kwestie życiowe, skłania do przemyśleń, traktuje o emocjach ludzi (czasem aż nadto lakonicznie). Bogata jest w perełki myślowe i niejedno ważne przesłanie. Opowiada o radzeniu sobie po stracie najbliższych, o przyjaźni, tęsknocie za utraconym, żalu, rozpaczy, samotności. O przeznaczeniu, ostrożnym smakowaniu życia, chwytaniu ulotnych chwil szczęścia, sukcesywnym otwieraniu się na otaczający świat, wreszcie o poszukiwaniu swej drogi, a nade wszystko o pragnieniu doświadczenia prawdziwej miłości. To słodko-gorzka powieść, która wciąga, zajmuje, skrada myśli i pozostawia z poczuciem lekkiego niedosytu…

„Kochankowie ze Starych Babic” to historie, które uwodzą, pasjonują i pokazują, że czasem nie ma już odwrotu. Że czasem jest już za późno…


Życie to otwarta księga i to od człowieka zależy, jak ją zapisze. A co na kartkach swych książek zanotowali bohaterowie? Zachęcam do lektury! 

Cytaty:

„- Jeśli potrafimy o czymś marzyć, to potrafimy także tego dokonać. Zapamiętaj!”

„(…) A ona? Ona, co? Szczerze mówiąc: nic.

Nie ma nic oprócz dwóch półek z ubraniami i kilku foto ramek ze zdjęciami ongiś szczęśliwej rodziny. 

To wszystko co pozostało z dawnego życia. Wszystko, co przypomina o tym, 

że kiedyś było lepiej niż dziś, dziś – czyli w przede dniu kolejnej samotnej Wielkiej Nocy.”

„(…) Przywykła do spędzania czasu samotnie. 

Od kiedy tylko pamięta, każde przedświąteczne wieczory mijały u niej podobnie: 

na oczekiwaniach i patrzeniu w okno. Teraz doszła do wniosku, może nawet i dobrze, 

że ma takie chwile przeznaczone tylko dla siebie. 

Przecież można podczas nich spokojnie przeanalizować cały swój smutek, poużalać się nad sobą, 

coś zaplanować, albo po prostu – pomarzyć. A marzenia zawsze pomagają. 

Pod mgiełką ich wyimaginowanych obrazków najsmutniejsze troski znikają.”

„(…) „nie powinno się marzyć o doskonałości, a sensu życia doszukiwać w niedostatkach.”

„(…) I te klomby… Kolorowe, piękne klomby. Tyle wiąże się wspomnień z nimi. Tu się spotkali. 

Tu próbował wykraść jej pierwszy, nieśmiały pocałunek. 

Tu wyszeptywał pierwsze, nieśmiałe oświadczyny. Wszystko było tutaj. Przeszłość.”

„Salto. Serce czyni wielkie salto i niszczy wszystkie znane jej prezentacje teorii ciągłego pecha. 

I stało się, i jest ten ostry zakręt, z szybkim przyspieszeniem od samego początku. 

I jest ta otchłań, w którą wpada bez możliwości powrotu do punktu wyjścia. 

I jest ta rozbita w drobny mak rzeczywistość, która po złożeniu już nigdy nie będzie taką samą. 

Nie przesłyszała się. Absolutnie się nie przesłyszała.”

„- (…) Czasami los jest o wiele bardziej sprawiedliwy 

niż najbardziej sprawiedliwy wyrok praworządnego sądu.”

„(…), ponieważ milczenie nie uśmierza bólu. 

Ani wewnętrznego, ani zewnętrznego. Ani własnego, ani cudzego.

Cisza tylko pogarsza udręki, ale czasem chce się właśnie tak milczeć 

i zapewniać sobie bezpieczeństwo tymi dziwnymi mechanizmami obronnymi natury.”

„(…) Nieoczekiwana miłość, czasem jest bardziej okrutna niż najokrutniejszy los.”

„(…) Życie jest i proste, i trudne. Są w nim deszcze i gwiazdy, są prześwity i mgły,

jest w nim miejsce na miłość, na marzenia, na smutek i miraże sekretnych nadziei.

I jest w nim miejsce na normalność. Tak! 

Jej życie jest jak książka, w której nie wszystkie strony są przeczytane, 

a niektóre nie są nawet jeszcze wydrukowane lub wydarte niedobrą ręką. 

To, co ponownie przeczytała – wie. Reszta odchodzi w zapomnienie…”

„- (…) Ludzie czasem przez całe życie szukają swej drugiej połóweczki. 

A potem sami niszczą ją w jednej chwili i gubią szczęście.”

Master Stengraf i synowie

Wydawca: NOVAE RES

Rok wydania: 2017

Oprawa: Miękka

Ilość stron: 308

EAN: 9788380836426

Krótki opis: 

Miłość niejedno ma imię i najczęściej spada na nas w najbardziej nieoczekiwanych momentach. Intrygująca kobieta w hotelowej portierni, której to damie młodzieniec pomaga rozwiązać niecodzienną sytuację, młoda modelka pozująca do nowego obrazu i osamotniony artysta-malarz, gwiazda estrady i wyposzczony narzeczony bogatej Korsykanki Każda relacja rokuje i może prowadzić do wybuchu niespodziewanego uczucia. Ta pasja u każdego z moich bohaterów przybiera różne barwy: od bieli niewinnej i czystej Jeanne (narzeczonej Wacława), po mroczną czerń uczucia tytułowego bohatera pisze we wstępie Autor. W powieści nie brakuje również wątku kryminalnego czy zdrad niewiernych mężów, żon, narzeczonych. Delikatny, artystyczny język pozwala lepiej wczuć się czytelnikowi w uczucia i sytuację bohaterów.

Przykładowa recenzja: Wioleta Sadowska – „Subiektywnie o książkach

„Wszyscy przychodzimy na świat nadzy, mając tylko kod genetyczny i cielesną powłokę. Czymże potem – z biegiem lat – zarastamy?”.

Ilu ludzi, tyle barw i odcieni miłości. Każdy z nas kogoś kocha, kochał bądź będzie kochał. Każda miłość jest inna, gdyż jej filarami mogą być pożądanie, szacunek, przyjaźń czy też obsesja. O wielowymiarowości tego uczucia powstają więc kolejne książki. Jedną z nich jest „Master Stengraf i synowie”.

Master Ernest Stengraf to malarz, przekonany o wyjątkowości swojego talentu, który ukrywa przed światem dziwaczną fascynację, jaką inni mogliby nazwać chorą. Równolegle do jego losów, czytelnik poznaje dwóch synów bohatera – Marka, który zakochał się w kobiecie, znając ją zaledwie kilka dni oraz Wacława, który mając narzeczoną, dopuszcza się zdrady.

Trzej mężczyźni i trzy oblicza miłości – tak w skrócie mogłabym opisać najnowsze dzieło Janusza Niżyńskiego. Autor podjął się dość trudnego zadania, gdyż pisanie o miłości wcale łatwe nie jest, a w przypadku ukazania sporych rozmiarów kontrastów, jest wręcz karkołomnym zadaniem. Mamy więc oto miłość w wykonaniu Marka, który zakochując się w Katarzynie, wyidealizował sobie tę kobietę i z tym obrazem żyje dalej, nie potrafiąc pozostawić tego za sobą. To niezwykle smutna analiza pułapki, jaką czasami zastawiamy sami na siebie. Pułapki w postaci mieszania fantazji z rzeczywistością. Zupełnie inaczej rzecz ma się z Wacławem, który pod wpływem chwilowej namiętności i cielesnego pożądania, traci wszystko. Zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku na miłości się zaczyna i na miłości się kończy. Jak to w życiu.

Najbardziej widocznym przykładem, wywołującym wiele skrajnych uczuć jest postać tytułowego bohatera, czyli Ernesta, którego postępowanie mogłoby być przedmiotem analizy pracy wielu  psychiatrów. Dewiacja seksualna w jego wykonaniu przeraża, budzi wstręt, ale też w pewnym sensie fascynuje. To bohater bardzo niejednoznaczny, celowo ukierunkowany na kontrowersję.

Autor zabiera czytelnika w podróż po meandrach ludzkiej duszy. To bowiem książka o miłości, która pokazuje w pełnej krasie wielowymiarowość tego uczucia oraz jego zgubne skutki. Trudno o trafniejszą analizę współczesnych, miłosnych relacji z drugim człowiekiem.

Trzydzieści krótkich opowiadań o miłości

wyd. II

Gatunek: literatura obyczajowa

Wydawca: RIDERÓ

Rok wydania: 2018

Oprawa: Miękka

Ilustracje: Marzena Sucharska

Format: 120 x 195 mm

Ilość stron: 210

Krótki opis: Trzydzieści opowiadań, ułożonych od najkrótszego do najdłuższego, bez wątpienia skłonią czytelnika do refleksji na temat miłości pomiędzy mężczyzną a kobietą. Autor m.in. postawił sobie za cel, aby każde stanowiące osobną całość opowiadanie można było przeczytać w ciągu kilkunastu minut. Wielką zaletą dla Czytelnika będzie również to, że bohaterowie opowiadań powtarzają się, a w miarę czytania kolejnych historii losy niektórych zaczynają splatać się ze sobą, układając w zadziwiającą mozaikę. Poetyckość, delikatność, sięganie do życia wewnętrznego bohaterów – to cechy, które sprawiają, że „Trzydzieści krótkich opowiadań o miłości” jest lekturą wartościową i w pełni satysfakcjonującą.

Przykładowa recenzjaBOOKMANIA

Powieść Janusza Niżyńskiego „Trzydzieści krótkich opowiadań o miłości” zaskakuje nas swoją odmiennością. Opowiadania ułożone od najkrótszego do najdłuższego, sprawiają odbiorcy dużo radości z czytania. 

Poetyckość i lekkość pióra pisarza wręcz zachwyca. Miłość w tej książce została przepięknie opisana. Zdecydowanie jest to książka dla osób dojrzałych. Zapytacie dlaczego? Dlatego, że opowiadania zawarte w tej książce skłaniają nas do głębokich refleksji na temat tak pięknego uczucia jakim jest miłość. Każde opowiadanie inne, jednak wszystkie są ze sobą ściśle połączone. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Spodobało mi się również to, że w lekturze nie występują tylko wątki miłosne, ale możemy spotkać również wątki kryminalne, co zdecydowanie nadaje książce swoistego smaku.

Tak naprawdę nigdy wcześniej nie słyszałam o tej książce jednak postanowiłam ją przeczytać, ponieważ na kilku blogach znalazłam ciekawe i zachęcające recenzję. Do sięgnięcia po nią, oprócz opinii innych czytelników skłonił mnie tytuł, przepiękna okładka, ciekawy opis. I wiecie co? Nie żałuję. Jestem bardzo zadowolona, że było mi dane przeczytać tę cudowną powieść, przepełnioną uczuciami i emocjami. W jednej chwili masz ochotę się śmiać, za chwilę w oczach masz łzy. Zdarzają się również wątki kryminalne co bardzo mi się podoba. Autor skutecznie wpływa na emocje czytelnika. Sama rzadko kiedy podczas czytania się wzruszam, jednak czytając „Trzydzieści krótkich opowiadań o miłości” momentami łzy cisnęły się do oczu mimowolnie. Jeszcze żadna książka nie wzbudziła we mnie takiego pokładu mieszanych uczuć. Szczerze mogę przyznać, że była dla mnie hmmm… swoistym oczyszczeniem. Po jej przeczytania uświadomiłam sobie ile popełniam życiowych błędów i jak to jest być ślepo zakochanym. Bo tak naprawdę będąc zakochanym w drugiej osobie bez pamięci sprawia, że pozwalamy sobą manipulować i kiedy się obudzimy może być już za późno i zostaje nam wielka rana w sercu, którą bardzo trudno zagoić.

Bohaterowie książki „Trzydzieści krótkich opowiadań o miłości” przeżywają chwile szczęśliwe, pełne uniesień, ale przeżywają również miłosne rozterki, rozstania. 
Powieść ta pokazuje czytelnikowi, że życie może zmienić się w każdej chwili, jedno wydarzenie może zaważyć na całym naszym życiu. Jeden moment może sprawić, że nasz świat wywróci się do góry nogami. Jedna osoba może rozjaśnić nasz każdy dzień. Niestety ta jedna osoba może też sprawić, że naszym życiem zawładnie smutek.

Niestety mimo tylu pochlebnych uwag znalazłam również minusy, które może nieznacznie, ale jednak wpłynęły na komfort czytania. Muszę szczerze przyznać, że momentami gubiłam się w danej historii i książka stawała się nudna. Niektóre opisy były przydługie, co zdecydowanie zniechęca czytelnika. Całe szczęście takie opisy były pod końcem książki, co sprawiło, że kontynuowałam czytanie, aż do ostatniej strony. I zdecydowanie nie żałuję, bo ta lektura pomogła mi uświadomić sobie czym różni się zauroczenie od prawdziwego, silnego i pięknego uczucia – miłości.

Dużą zaletą powieści (bynajmniej dla mnie) jest to, że można odszukać się tu wielu pięknych zdań. Książka jest wręcz składnicą cytatów.
„Trzydzieści krótkich opowiadań o miłości” mimo wad jest książką godną polecenia. Według mnie, uważam, że jest to jedna z piękniejszych powieści o miłości jakie było mi dane w życiu przeczytać i jak najbardziej zachęcam Was do przeczytania, a żałować nie będziecie. Kto wie może i Wam taka refleksja pomoże uporać się z problemami życia uczuciowego.

„Zachorowała nagle. Przecież choroba miłości zawsze przychodzi znikąd i nagle, i nigdy nie pyta o pozwolenie”.

Bajki dla dzieci – Stories for kids

(Uwaga: Nakład w sklepiku wyczerpany)

Gatunek: Bajki dla dzieci (3 – 14 lat)

Przekład na angielski: Diana i Cormac Holleran

Ilustracje: Marzena Sucharska

Oprawa: Twarda

Format: 14,5 x 20,5

Liczba stron: 144

Wydawca: Novae Res

Rok wydania: 2016

EAN: 9788380831551

Ciężar: 0,28 kG

Krótki opis: Proste i pouczające historie przedstawione po polsku i po angielsku pomogą dziecku uczyć się słówek, konstrukcji gramatycznych i żywego języka angielskiego, dając przy tym przyjemność ze szlifowania umiejętności językowych. Krótkie i często zabawne opowiadania o ludziach, zwierzętach, roślinach czy zjawiskach przyrodniczych mają na celu nie tylko bawić oraz uczyć języka, lecz także przekazywać dziecku piękne i ważne prawdy na temat miłości, szczęścia, przyjaźni czy przesadnej ambicji. Doskonała pomoc dla dzieci, które posiadły już umiejętność czytania i uczą się języka angielskiego, oraz dla ich rodziców.

Przykładowa recenzja:  (Anna Sikorska – Górowianka)

Janusz Niżyński zabiera nas w świat bajek nietypowych. Bohaterowie i sposób budowania fabuły są inne niż w popularnych opowieściach dla dzieci. Każdy utwór przekazuje dziecku naukę. Nie są to jednak wnioski podane wprost, ale mały czytelnik może ja wyłonić dzięki treści. Jedną z takich bajek jest opowieść o spragnionym królu, którego lekarze i dworzanie poją różnymi substancjami, przez co staje się chory i wymaga kuracji. Ogrodnik podpowiada mu by napił się zwykłej wody, ale król jest zbyt dumny, by pić to, co zwykli ludzie. Brak jasnego morału podanego przez autora sprawia, że ten niedługi utwór może być interpretowany na różne sposoby. Dziecko może dojść do wniosków, że nawet od prostego ogrodnika można nauczyć się czegoś, odkryje, że nie warto być dumnym i zapatrzonym w siebie, swoje stanowisko, najprostsze rozwiązania bywają najlepsze. Taka otwartość na dyskusję z małym czytelnikiem sprawiają, że rozwijamy dziecięcy intelekt, twórcze podejście, uczymy pozytywnych zachowań społecznych, uczymy myśleć i wysławiać się, ponieważ każdą z propozycji należy omówić i uzasadnić. Każdy utwór jest alegoryczny, dzięki czemu wymaga dziecięcej otwartości i chęci dyskusji z dorosłym, który również powinien być pełen pomysłów, umieć zadawać pytania do dziecięcych propozycji.

Wielkim plusem książki jest zawarcie bajek w języku polskim i angielskim. Słownictwo jest niezwykle proste. Sąsiadujące ze sobą bajki w dwóch językach pomogą w przyswajaniu języka obcego.

Całość wzbogacono nielicznymi, ale estetycznymi ilustracjami i oprawiono solidną oprawą. Dobre szycie, śliski papier sprawiają, że lektura jest atrakcyjna wizualnie.

Bajki dla dzieci” Janusza Niżyńskiego polecam przedszkolakom i uczniom szkoły podstawowej. Angielskie wersje będą świetnym materiałem do nauki języka również dla młodzieży.

Bajeczki dla dzieci – Stories for kids

Zamów wersję papierową  25 zł

Gatunek: Bajki dla dzieci (3 – 14 lat)

Przekład na angielski: Diana i Cormac Holleran

Ilustracje: Marzena Sucharska

Oprawa: Twarda

Format: 21.5 x 21.6

Liczba stron: 72

Rok wydania: 2016

ISBN: 978-83-7856-415-7

Ciężar: 0,405 kG

Krótki opis: Zbiór dwudziestu bajek napisanych po polsku i angielsku (lewa stronica – tekst po polsku, prawa stronica – tekst po angielsku), w sposób bardzo przystępny, odwołujących się do tradycyjnych wartości, takich jak: mądrość, miłość, lojalność, szczęście, bogactwo, przemijanie, przesadna ambicja.

Przykładowa recenzja: (Czytelnicze zacisze):

„Moja ośmioipółletnia córka Karolinka staje się coraz bardziej wybredna, jeśli chodzi o dobór książek, które czyta. Podsuwam jej kolejną publikację z nadzieją, że tym razem będzie inaczej, a tu… znów klops… Tym bardziej ucieszyło mnie, gdy w trakcie swojej ostatniej lektury powiedziała: „Ale fajna ta książka”. Słowa te dotyczyły dzieła dzieła Janusza Niżyńskiego pt. „Bajeczki dla dzieci. Stories for kids”.

To już druga recenzowana przeze mnie książka tego autora. Zainteresowanych jego twórczością zapraszam do zapoznania się z recenzją skierowanych do dorosłego czytelnika „Trzydziestu krótkich opowiadań o miłości”.

Wróćmy jednak do jego książki dla dzieci. Moim zdaniem dobre bajki powinny nie tylko bawić młodego czytelnika, ale też nieść ze sobą jakiś przekaz. Jako mama dorastającej dziewczynki, spotkałam na swej drodze różne historyjki przeznaczone dla młodszych lub starszych pociech. Niestety czasem zdarzało się, że te z mądrym morałem były dla mojej córki nudne jak flaki z olejem. Do zabawnych bajek bez morału nie jestem już tak wrogo nastawiona. Uważam, że dziecku należy się też i taka rozrywka. Niemniej, ciągle szukałam takich, które spełniały dwie funkcje: bawiły i uczyły zarazem.

I takie właśnie są „Bajeczki dla dzieci. Stories for kids” Janusza Niżyńskiego. To zresztą nie wszystko! Nie dość, że bawią i przekazują małemu czytelnikowi ważne wartości, to jeszcze uczą go języka angielskiego. Tekst jest rozmieszczony w ten sposób, że po lewej stronie mamy bajkę po polsku, a po prawej – po angielsku.

Co ciekawe i warte podkreślenia, opowiadania Janusza Niżyńskiego są atrakcyjne zarówno dla dzieci, jak  i dorosłych. Sama z ogromnym zainteresowaniem i uśmiechem na ustach „pochłaniałam” kolejne mądre bajeczki. Na uwagę zasługuje ładny język, którym posługuje się autor. Zwracam uwage na to, by książki, z którymi ma do czynienia moja córka były pięknie napisane. Bo przecież obcując z odpowiednią literaturą dziecko nie tylko rozwija swoja wyobraźnię, wynosi wiedzę, ale też kształtuje język, którym się posługuje.

Wszystkim rodzicom gorąco polecam te urocze bajeczki. Na pewno się nie zawiedziecie. Karolinka była nimi tak zachwycona, że zabrała je do szkoły, by pokazać innym dzieciom i nauczycielce! Lepszej rekomendacji chyba nie trzeba, prawda?”

Sześć dni – opowiadanie

Gatunek: literatura obyczajowa

Wydawnictwo: Rideró
Data wydania: 2018 
Ilość stron: 23
Oprawa: miękka

Krótki opis: jest to integralnie wydane opowiadanie, które pod tym samym tytułem zostało wcześniej opublikowane w książce „Trzydzieści krótkich opowiadań o miłości”.

Fragment:

…wstał od stolika, podszedł do niej, przytulił. I poczuł bicie jej serca — poczuł, jak dudniło szybkimi pikami, niczym od uderzeń małej zaciśniętej piąstki… Spojrzał w kierunku posłania… Obok nich dwa zestawione ze sobą razem łóżka migotały od blasku świec… Dokąd popłynie ta tratwa smagana jesiennym wiatrem, nawiewanym do pokoju przez otwarty balkon, niosącym zapach sosen i deszczu?…