„Solange i Fryderyk” – powieść

Zamów książkę  w wersji papierowej 40 zł 

Gatunek: beletrystyka, romans historyczny

ISBN: 978-83-8290-946-3

Wydawca: WasPos, 2026

Format: 143 x 205, skrzydełka, miękka oprawa

Wielkość: 228 stron

Wydawca audiobooka i ebooka: Legimi

Długość nagrań: 4 godziny 12 minut

Recenzje

1.

Powieść Janusza Niżyńskiego „Solange i Fryderyk” to jedna z tych literackich perełek, które z niezwykłą wrażliwością przenoszą czytelnika w sam środek jednego z najbardziej intrygujących i rzadko eksplorowanych epizodów z XIX wiecznej historii. Po zeszłorocznej premierze powieści „Ich pierwsze lato w Nohant” – tym razem Janusz Niżyński podejmuje się niełatwego zadania opowiedzenia o zakazanym uczuciu rodzącym się między genialnym kompozytorem Fryderykiem Chopinem a Solange, córką jego wieloletniej partnerki, podczas jego ostatniego pobytu w Nohant. I robi to z taką maestrią, że od książki po prostu nie sposób się oderwać.

Tym, co najbardziej zachwyca w prozie Niżyńskiego, jest wielka subtelność w malowaniu emocjonalnego krajobrazu bohaterów. Śledzimy rozwój ich skomplikowanych relacji od niewinnych początków w malowniczej posiadłości w Nohant, przez momenty pełne żarliwych, skrywanych wyznań, aż po bolesne rozstanie. Autor unika taniego sentymentalizmu; zamiast tego oferuje studium psychologiczne dwojga ludzi uwikłanych w uczucie, które nie ma prawa bytu. Wewnętrzne rozdarcie Solange – balansującej na krawędzi między pragnieniem serca a bezlitosnymi oczekiwaniami społecznymi – zostało nakreślone w sposób niezwykle wiarygodny. Kolejnym nietuzinkowym atutem powieści są odniesienia do muzyki, która nie stanowi tu jedynie tła, ale staje się pełnoprawnym językiem narracji. Udanym i interesującym zabiegiem jest na przykład pokazanie, w jaki sposób niewypowiedziane emocje i zakazana miłość znajdują swoje ujście w twórczości Chopina. Sceny, w których kompozytor przelewa swoje uczucia na klawiaturę fortepianu – z przepięknym, nieformalnie dedykowanym Solange walcem cis-moll na czele – to momenty czystej literackiej magii. Pokazują one potęgę sztuki jako jedynego bezpiecznego azylu dla niespełnionej miłości.

Solange i Fryderyk to nie tylko znakomicie zrekonstruowany romans historyczny rozwijający się w cieniu wielkich postaci XIX wieku. To przede wszystkim mądra, skłaniająca do głębokiej introspekcji opowieść o trudach przywiązania, cenie, jaką płaci się za przekraczanie konwenansów, i o tym, jak ogromny wpływ na całe życie może mieć miłość, która nigdy nie doczekała się spełnienia.

Janusz Niżyński stworzył powieść niezwykłą, pełną melancholii, a zarazem tętniącą ogromnymi namiętnościami. Zdecydowanie polecam tę książkę każdemu, kto w literaturze poszukuje nie tylko wciągającej historii, ale przede wszystkim prawdy o najbardziej złożonych zakamarkach ludzkiego serca. To lektura, która zostaje w pamięci na bardzo długo.

Rena Gawęcka

———————————-

2.

Romans, o którym historia milczała. „Solange i Fryderyk” Janusza Niżyńskiego

Czy można zakochać się w córce własnej ukochanej? Historiografia przez niemal dwa wieki odpowiadała na to pytanie wymownym milczeniem. Janusz Niżyński w swojej najnowszej powieści postanowił wsłuchać się w tę ciszę, szukając w niej śladów uczucia, które z konieczności musiało pozostać niewypowiedziane.

„Solange i Fryderyk” to powieść naznaczona rzadką odwagą – nie tą, która prowokuje skandal, lecz tą, która wymaga literackiej powściągliwości. Autor świadomie rezygnuje z taniej sensacji na rzecz poszukiwania prawdy o emocji tak subtelnej, że jej jedynym autentycznym zapisem mogła stać się tylko muzyka.

Pierwsza część, „Preludium w tonacji zmierzchu”, rozgrywa się w dusznej atmosferze Nohant, gdzie salony i ogrody stają się sceną dla dramatu niedopowiedzeń. Niżyński mistrzowsko buduje napięcie z gestów, spojrzeń i wspólnych chwil przy fortepianie. Każdy z tych momentów nosi w sobie ładunek emocjonalny, którego bohaterowie nie są w stanie ani zignorować, ani nazwać. Centralną postacią tej części jest Solange, córka George Sand – sportretowana z psychologiczną głębią i uczciwością. Autor nie czyni z niej ani ofiary, ani manipulantki. Ukazuje młodą kobietę tragiczną w swoim rozdarciu: między fascynacją a potrzebą buntu, między uczuciem do artysty a pragnieniem ucieczki spod władzy apodyktycznej matki.

A Fryderyk Chopin? W kreacji Niżyńskiego jest nim przede wszystkim człowiek świadomy granic: społecznych, obyczajowych i wreszcie własnych. Wie, że pewnych czynów, gestów okazać nie może, pewne myśli i słowa, zachować tylko dla siebie. Wie jednak za to, że muzyka posiada język zdolny wyrazić wszystko.

W drugiej części powieści odnajdujemy Chopina w Paryżu. „Arietta w tonacji samotności” – bo taki autor nadał jej tytuł – to poruszające studium wyobcowania. Samotność Chopina w Paryżu nie jest tu jednak melodramatyczna. Jest cicha, nieuchronna, wręcz organiczna, a przez to tym bardziej dotkliwa. Niżyński opisuje ją językiem oszczędnym, rytmicznym, pozbawionym patosu. Opis dialogów z Delacroix to literacki majstersztyk: rozmowy dwóch geniuszy, którzy doskonale rozumieją nie tylko istotę sztuki, ale również cenę, jaką płaci się za jej tworzenie. I wreszcie Walc cis-moll – utwór, związany w powieści z osobą Solange, przestaje być jedynie kompozycją – staje się intymnym wyznaniem, zaszyfrowanym listem, który odczytać można tylko sercem.

„Solange i Fryderyk” to propozycja dla czytelników, którzy w literaturze szukają czegoś więcej niż tylko faktografii. To książka dla tych, którzy pragną poczuć to, co mogło kryć się za historyczną anegdotą, i dla miłośników Chopina, którzy chcą usłyszeć jego muzykę w nowym, intymnym kontekście. Janusz Niżyński napisał powieść, która rezonuje długo po zamknięciu ostatniej strony – niczym dźwięk, który trwa w powietrzu, gdy palce dawno już opuściły klawiaturę. Świetna i godna najwyższej uwagi lektura.

Jarema Nowaczyk

———————————-

3.

Chopin, George Sand i ta trzecia. Szykujcie się na historyczny rollercoaster emocji!

Wszyscy uczyliśmy się w szkole o wielkiej i burzliwej miłości Fryderyka Chopina i słynnej pisarki George Sand. Klasyk, prawda? Trochę wzlotów, trochę upadków, kaszel na Majorce i wzniosła muzyka w tle. A co, jeśli powiem wam, że najgorętsze dramaty działy się tuż obok, w cieniu tego wielkiego romansu?

Janusz Niżyński, weteran chopinowskich opowieści, wraca z nową książką „Solange i Fryderyk” i rzuca zupełnie nowe światło na wydarzenia z jesieni 1846 roku w Nohant. Sama okładka powieści – z wyrazistymi, niemal neonowo-popkulturowymi obrysami postaci na tle głębokiego, intrygującego fioletu – daje nam jasny sygnał: zapomnijcie o nudnych, zakurzonych biografiach. Tu będą leciały iskry! No bo wyobraźcie to sobie: mała Solange, córka George Sand, nagle dorasta. Przestaje być tylko dziewczynką, której nasz kompozytor udziela lekcji gry na fortepianie. Zmienia się w świadomą swojej mocy, niebezpiecznie pociągającą kobietę. Chopin nagle orientuje się, że wpadł w niezłe tarapaty, bo z ojcowskej troski zaczyna kiełkować zakazane uczucie. Serce nie sługa, ale z drugiej strony – to przecież córka jego wielkiej miłości!

Zrozpaczony i rozdarty między lojalnością a namiętnością kompozytor ucieka do deszczowego Paryża. I tu wjeżdża największa bomba, o którą pyta na okładce autor: czy słynny, wyciskający łzy z oczu Walc cis-moll to tak naprawdę zaszyfrowany, zakazany list miłosny adresowany właśnie do Solange? Brzmi to jak gotowy scenariusz na hitowy serial obyczajowy, od którego nie można się oderwać!

Jeśli lubicie subtelne portrety psychologiczne, historie o niemożliwej miłości i cenie, jaką płaci się za rygorystyczne konwenanse, to ta pozycja jest dla was pozycją obowiązkową.

Zaznaczajcie w kalendarzach grubym czerwonym flamastrem – premiera książki już za niecałe dwa tygodnie! Zróbcie sobie przysługę, zaparzcie dobrej herbaty, włączcie Chopina w tle i dajcie się porwać tej niesamowitej, pełnej zmysłowości historii. Gorąco zachęcam do zdobycia książki i lektury, bo to świetna okazja, żeby spojrzeć na naszego narodowego geniusza z zupełnie innej, bardzo ludzkiej strony.

Janina Dolgorukaja

———————————-

4.

Fryderyk Chopin znajduje się na miłosnym rozdrożu. Jego długoletni związek z wybitną pisarką George Sand właściwie się wypalił. Jednak córka Sand, Solange, dorosła i jest coraz bardziej świadoma siebie. Czy wielki kompozytor ulegnie zakazanemu uczuciu?

Fryderyk Chopin to jedna z takich postaci polskiej kultury, którą, chciałoby się powiedzieć, znamy na wylot, a z drugiej strony nadal pozostaje tajemnicza i po części nieuchwytna. Nic dziwnego, że fascynuje i inspiruje kolejnych twórców – muzyczny geniusz miał barwne, ale i w wielu aspektach tragiczne życie. Niedawno mogliśmy choćby obejrzeć film Chopin, Chopin! z fenomenalną rolą Eryka Kulma, co zapewniło polskiemu kompozytorowi kolejny biograficzny renesans. Co jakiś czas ukazują się książki czy powieści poświęcone Chopinowi bądź George Sand – jego najsłynniejszej partnerce. Do biografii Chopina i jego życia miłosnego sięga także – zresztą nie po raz pierwszy – pisarz Janusz Niżyński.  

„Świat znieruchomiał. Czas zawisł w próżni między tym, co było, a tym, co nieuchronnie miało się stać. Chopin czuł, jak wszystkie zasady i granice, które tak mozolnie wokół siebie wznosił, rozpływają się w fali pożądania gorzkiego jak rozpacz.”

Janusz Niżyński w powieści Solange i Fryderyk przedstawia jeden z ostatnich miłosnych epizodów Chopina. Chodzi o narastającą fascynację podopieczną, którą przez lata związku z George Sand muzyk traktował jak własną córkę – czyli z Solange. Wcześniej temat tego zakazanego uczucia, swoistej rywalizacji między starzejącą się matką a dorastającą córką i wewnętrznej walki kompozytora, był obecny choćby w świetnym dramacie Jarosława Iwaszkiewicza Lato w Nohant. Mogliśmy go zobaczyć też na ekranie w filmie Chopin. Pragnienie miłości z Piotrem Adamczykiem i Danutą Stenką (powyżej kadr z tego filmu – w rolę Solange wcieliła się Bożena Stachura). U Niżyńskiego Chopin ma poczucie, że znajduje się na zakręcie, coś się bezpowrotnie skończyło. Jego związek z Aurorą czyli Sand zmienił się w przyjaźń. On sam ma coraz dotkliwszą świadomość, że jest nie u siebie, ale na obcej ziemi. Właściwie wszystko w Nohant kręci się wokół George Sand – to jej świat, z jej dziećmi, jej pisarską pracą. W tym świecie „dla niego zostało już tylko miejsce na marginesie”. Jednak nagle dociera do niego, że nie jest obojętny Solange. Nie jako mentor, nauczyciel, przybrany ojciec, ale przede wszystkim jako mężczyzna. Ona też zdążyła dorosnąć.

„Zobaczył w niej nie podopieczną, nie córkę swojej muzy, lecz kobietę. Młodą, piękną, niebezpieczną w swej kiełkującej zmysłowości. Kobietę, której ukrywane pragnienie było niemal namacalne, a co za tym idzie – oszałamiająco pociągające. W jednej chwili zrozumiał wszystko. Nie była już dzieckiem. Była przeznaczeniem. Siłą, która mogła go równie dobrze zniszczyć, co zbawić”.

Między nimi dochodzi do pewnej bardzo intymnej sceny, zbliżenia dusz w świecie muzyki, niemal na pograniczu jawy i snu. Chopin musi opuścić wciąż gościnne Nohant, choć wie, że złamie tym serce Solange, a także zniszczy ważną część własnego świata. Nie ma jednak wyboru, tym bardziej, że uczucie łączące jego i Solange nie jest wcale tajemnicą – Sand, przenikliwa pisarka, widzi, co się święci. Jej protest jest wyzuty z romantyzmu, z tej całej wzniosłości. To bardzo pomysłowe ujęcie: „- Jestem czym? Kim? – zapytała ostro. – Starszą kobietą, która dała ci dom, ale nie może dać ci tego ognia, jakim płonie nastolatka? Tak! Jestem tylko pisarką, którą ma własne zdanie, własne życie, ale trudno, nic już na to nie poradzę, że nie jestem młodą dziewczyną, gotową cię ubóstwiać za każdą cenę i mimo wszystko…”.

Chopin z powrotem w Paryżu nie może się odnaleźć w tej nowej codzienności, a co gorsza i we własnej sztuce:

„Coś mrocznego przeniknęło do jego muzyki. Melodie, które niegdyś płynęły spod jego palców jak krystalicznie czysta woda ze źródła, teraz niosły w sobie muł i gorycz. (…) Jego muzyka przestała być ucieczką. Stała się zwierciadłem. (…) Jak miał tworzyć, skoro jego serce pękło, uwięzione między przeszłością, której już nie było, a przyszłością, która nigdy nie miała nadejść?”

Kompozytor rozmyśla: „Jak to możliwe, że miłość, która dawała mu siłę do życia, teraz mogła stać się źródłem takiego bólu? I czy każdy artysta jest skazany na takie rozdarcie między tym, czego pragnie, a tym, co może mieć, między marzeniem a rzeczywistością, między sztuką a życiem?”. Jednak dzięki temu, co się wydarzyło (albo właśnie się nie wydarzyło) będzie w stanie skomponować jeden ze swoich najpiękniejszych utworów. A sama Solange? I ona, trawiona wewnętrznym konfliktem, zapłaci wysoką cenę za uczucia.

Janusz Niżyński pisze z wielką pasją. Nie tworzy suchej pracy na zadany temat, nie jest to sztuczne. Ma on niewątpliwie solidną wiedzę o życiu Chopina (warto na marginesie dodać, że w powieści znajdziemy parę autentycznych listów), ale to nie tylko o dobrze przyswojone fakty tu chodzi. Stara się on wczuć w kompozytora, zrozumieć go, jego emocje, rozterki. Muzyka Chopina urasta tu wręcz do roli osobnej bohaterki. Całość jest całkiem przekonująca.

Ta powieść ma w sobie coś teatralnego (sam tytułowy bohater czuje się niczym w „teatrze snu i jawy, na którego scenę wepchnięto go bez jego woli”). Miłosny dramat rozgrywa się tu między kilkorgiem osób. Nawet jeśli znamy losy Chopina, George Sand, a także Solange, możemy śledzić tę historię z przyjemnością. Opowieść jest poprowadzona z wielką subtelnością i szacunkiem. W rezultacie powstała przejmująca historia o tym, że – jak przeczytamy w bardzo interesującym posłowiu – „miłość, nawet niespełniona, nawet źle skierowana, może tworzyć piękno, które przetrwa wszystkich swoich bohaterów”.

Dla fanów Fryderyka Chopina czy George Sand to pozycja warta przeczytania. A i ci, którzy dotąd nie znali wielkiego kompozytora od prywatnej strony, znajdą tu coś ciekawego dla siebie. Polecam!

Michał Paweł Urbaniak

#####################################

Zwiastun (uwaga: spoiler!) powieści:

Zobacz także klip wokalny promujący powieść:

sklepik