W świecie wielkich artystów, gdzie namiętności i dramaty często idą w parze z geniuszem, niewiele jest historii tak fascynujących i zarazem tak przejmująco smutnych, jak ostatnie lata życia Fryderyka Chopina. Kojarzymy go głównie przez pryzmat jego muzyki i burzliwego, wieloletniego romansu z literacką ikoną XIX wiecznej Europy, George Sand. Ale w cieniu tego gasnącego uczucia rozegrał się inny, cichszy dramat – historia niezwykłej przyjaźni, która połączyła kompozytora z córką George Sand – Solange Dudevant. Historia ta, pełna niedopowiedzeń i skrajnych emocji, stała się niestety przysłowiowym gwoździem do trumny dla związku Chopina i Sand, a jej tragicznym katalizatorem okazał się człowiek z zewnątrz – rzeźbiarz Auguste Clésinger.
Kiedy Chopin związał się z francuską pisarką, jej dzieci – Maurycy i Solange – byli jeszcze nastolatkami. Szesnastolatek Maurycy, faworyzowany przez matkę, od zawsze nie darzył Chopina sympatią, widząc w nim rywala o jej względy. Za to jedenastoletnia Solange, dziewczynka o ognistym temperamencie, inteligentna i buntownicza, od początku znalazła w Chopinie powiernika i przyjaciela. Był dla niej kimś więcej niż tylko partnerem matki. Był kimś, kto rozumiał jej artystyczną duszę, wspierał ją i traktował z czułością, której często brakowało jej w relacji z apodyktyczną matką. Chopin, sam bezdzietny i schorowany, odnalazł w tej relacji rodzaj ojcowskiego uczucia. Ta więź, początkowo niewinna i piękna, z biegiem lat stała się solą w oku zarówno dla George Sand, jak i dla Maurycego.

Romans Chopina i Sand, choć początkowo namiętny, od dawna przeżywał kryzys. Sand coraz bardziej postrzegała Fryderyka nie jako kochanka, ale jako jeszcze jedno „swoje dziecko” – schorowane, kapryśne, wymagające nieustannej opieki. Chopin czuł się w tej roli coraz bardziej osaczony i niezrozumiany. W tym dusznym klimacie posiadłości w Nohant przyjaźń z Solange była więc dla niego jak powiew świeżego powietrza. Mogli rozmawiać godzinami, dzielić podobne poczucie humoru, a co najważniejsze – Solange stawała po jego stronie w licznych domowych konfliktach. Dla Sand, przyzwyczajonej do absolutnej kontroli nad swoim otoczeniem, ta rosnąca zażyłość coraz bardziej stawała się nie do zniesienia. Oskarżała ich o niestworzone rzeczy, widząc w ich przyjaźni spisek i zdradę.
I wtedy na scenę wkroczył on – Auguste Clésinger. Był jak postać z mrocznego melodramatu: przystojny, charyzmatyczny, ale jednocześnie brutalny, zadłużony i porywczy. Solange, w akcie buntu przeciwko matce, która chciała ją wydać za kogoś zupełnie innego, zakochała się w nim na przekór wszystkiemu i wszelkim zasadom – jak krnąbrna pannica. Chopin, choć początkowo nieufny, w krytycznych dniach, gdy młodzi weszli w ostry konflikt z matką Solange, poparł ten związek, wierząc, że Solange ma prawo do własnego szczęścia. Niektóre relacje historyczne podają, że w apogeum konfliktu doszło do rękoczynów między Clésingerem a Maurycym. Sand, stając w obronie syna, wyrzuciła z domu Solange i jej męża. A potem postawiła Chopinowi ultimatum: albo zerwie wszelkie kontakty z Solange, albo ma się wynosić z jej życia. Dla Chopina, człowieka honoru, który obiecał Solange przyjaźń i wsparcie, wybór był oczywisty, choć niezwykle bolesny. Nie mógł zdradzić „swojej córki z wyboru”. W roku 1846 opuścił Nohant na zawsze, by kilka miesięcy później, po wymianie „pożegnalnych listów” z George Sand definitywnie zakończyć prawie dziesięcioletni związek. Poza krótkim epizodem na klatce schodowej w Paryżu, półtora roku przed jego śmiercią, nigdy więcej się nie spotkali.
Ta historia od dawna mnie intrygowała. Zauważcie Państwo, że większość oficjalnych biografii, opierając się głównie na relacjach samej George Sand, przemyca jej własną perspektywę i nie poświęca dostatecznej uwagi młodej Solange oraz niezwykłej jej relacji z Chopinem. To między innymi dlatego postanowiłem napisać powieść „Ich pierwsze lato w Nohant”, by spróbować dotknąć absolutnych początków tej wyjątkowej znajomości. Interesowało mnie, co mogło dziać się w sercach bohaterów, gdy Chopin, już znany w świecie muzycznym, pojawił się w sielskim Nohant, a Solange była zaledwie jedenastoletnią, pełną temperamentu dziewczynką. Oboje – choć na swój dziecięcy i dorosły sposób – od razu poczuli do siebie sympatię. W mojej książce próbowałem uchwycić esencję tych rodzących się więzi: prostotę, czułość i wzruszającą otwartość, z jaką jedno i drugie podchodziło do świata. Zależało mi przede wszystkim na uchwyceniu atmosfery pierwszych wspólnych dni: letniej beztroski, śmiechu w ogrodzie, spojrzenia małej dziewczynki wpatrzonej w wyjątkowego gościa i świeżej fascynacji, która ogarnęła także dorosłych. Pragnąłem też odczarować stereotypy. Chopina – nie tylko jako geniusza o melancholijnej duszy, ale przede wszystkim człowieka, który z niezwykłą łagodnością obchodził się z dzieckiem wrażliwym na piękno i samotność. Solange natomiast pokazałem nie przez pryzmat późniejszych konfliktów, lecz jako dziewczynkę głodną uwagi, łaknącą bliskości i zwyczajnej akceptacji. Starałem się, by przez karty powieści przebijały drobne gesty, niespieszne rozmowy, skryte myśli i subtelne napięcia, które, choć niewinne, zasiały później ziarno ich trudnej, pełnej znaków zapytania przyjaźni i wzbudzały emocje dużo głębsze, niż mogło się wydawać. Właśnie taką historię – o początku relacji, o czystej dziecięcej fascynacji i pierwszym zderzeniu światów, chciałem oddać na kartach „Ich pierwszego lata w Nohant”. Czy mi się udało? – Każdy z Was, drodzy Czytelnicy, dziś może to ocenić już sam.
Z perspektywy dzisiejszej, wydaje mi się, że warto też zadać sobie pytanie: co tak naprawdę sprawiło, że gdy Solange dorastała, wraz z nią wyrastały mury dorosłych konfliktów, podejrzeń i oczekiwań. Destrukcyjna rola Clésingera jest w tej historii kluczowa. Był zapalnikiem, który wysadził w powietrze beczkę prochu, jaką od dawna był dom w Nohant. Jego brutalność i egoizm szybko zniszczyły małżeństwo z Solange, ściągając na nią pasmo nieszczęść. Ale paradoksalnie, to właśnie on, poprzez swój krótkotrwały sojusz z Chopinem przeciwko George Sand, stał się narzędziem ostatecznego rozłamu.
Nawiasem mówiąc: burzliwe i fascynujące losy Solange i Clésingera, które zaledwie naszkicowałem na kartach obu powieści: Odnalezionego walca oraz Ich pierwszego lata w Nohant, wciąż nie dają mi spokoju. Czuję, że muszę do nich powrócić. Być może uczynię to w nowej książce, by zgłębić, co nastąpiło później: jak potoczyły się ich ścieżki po rozstaniu i w jaki sposób trauma minionych dni rzutowała na ich dalsze wybory. Być może wyłoni się z tego opowieść o Solange, kobiecie, która w obliczu utraty miłości „ojcowskiej” Chopina, męża i matki będzie musiała zbudować swoją tożsamość na nowo oraz o artyście, którego wielki talent rzeźbiarski zawsze przegrywał z mrokiem jego własnego charakteru. A może będzie to opowieść o kobiecie, która nawet po zawarciu małżeństwa nie potrafiła wyrzec się uczucia, jakim od najwcześniejszych lat darzyła Chopina? Uczucia zabronionego, które jak niewidzialna nić łączyło jej serce z duszą wielkiego kompozytora, przetrwawszy wszystkie życiowe zawirowania i konwenanse społeczne? Próbkę tego, czym mogłaby stać się ta powieść, znajdą Państwo w tekście rozdziału pierwszego, ktory publikuję na sąsiedniej zakładce:
https://janusz.nizynski.pl/solange-i-fryderyk/sif-01/
Dzieciństwo, fascynacja i początki relacji Solange Dudevant z Chopinem, historia ich przyjaźni to opowieść więc o tym, jak piękne i czyste uczucie może zostać zniszczone przez zawiść, dumę i niezrozumienie. To dowód na to, że czasem najwięksi wrogowie nie czają się nie na zewnątrz, ale wśród najbliższych. Chopin, odchodząc z Nohant, stracił miłość swego życia, ale zachował coś równie cennego – honor i wierność danej obietnicy. A Solange, choć jej dalsze życie było pasmem nieszczęść, na zawsze mogła nosić w sercu pamięć o przyjaźni z jednym z największych geniuszy w historii – człowiekiem, który wolał wybrać ją – niż kobietę, którą kiedyś kochał.